Posts Tagged warhammer

Ogr Najemnik

16 lipca 2019


Udało się. Mimo przerw w publikowaniu znowu odstawiłem na jakiś czas domki do Mordheim i umalowałem jakieś figurki. Wprawdzie satysfakcja z tego minimalna, bo wciąż mam wrażenie, że „kiedyś szło mi to lepiej” (ciekawe tylko kiedy?), ale przynajmniej nie są to jakieś proste pieski albo w ogóle publikowanie modeli pomalowanych z dwa miesiące wcześniej. (więcej…)

Mroczny Las

3 lipca 2019


Jako że z malowaniem jestem ostatnio głęboko w lesie (na szczęście budowanie makiet wychodzi odrobinę lepiej), na dzisiejszy wpis zaplanowałem las. Nie jakiś zwykły kawałek dendrofilski, a prawdziwie mroczny, mordheimowy kawał roślinności. Wyjęty z pudełka Genialnego Wydawcy został niemal od ręki sklejony i… długo by gadać, niekoniecznie się chce. (więcej…)

Korsarze Mrocznych Elfów

25 czerwca 2019


Jejku, jak gorąco… człowiek wraca do domu i nawet mu się jeść nie chce, nie mówiąc już o robieniu zdjęć czy wpisów… Ale hobby, nie praca, przecież nie poczeka ;)
W takich właśnie warunkach przyszło mi przedstawiać Wam korsarzy DE, jeszcze nie tak dawno mainstreamowe modele, teraz już „klasyczne” metale bez kusz. (więcej…)

Czarna Gwardia Mrocznych Elfów

14 maja 2019


Praktycznie koniec serii z moją kolekcją metalowych Mrocznych Elfów (chyba, że znowu przyjdzie jej się „przypadkiem” rozrosnąć). Wcześniej doświadczyliście chociażby Egzekutorów w podobnej kolorystyce, przyjdzie Wam się jeszcze zapoznać z Korsarzami. (więcej…)

Ogary Chaosu

30 kwietnia 2019


Miało być dziś o Pyrkonie, ale stwierdziłem, że nawet ja nie zniosę swojego pierdzielenia na temat własnej starości. Nie chce mi się pisać, nie chce mi się sprzątać ani malować figurek.
Siedzę sobie na przemian oglądając seriale, czytając „Łowcę Czarownic” i rzeźbiąc domki do Mordheim… i tak do porzygania. (więcej…)

Centigor

23 kwietnia 2019


Nie wiem czemu go kupiłem. Ładny był. Potrzebny mi jak świni siodło, ale malowało się go całkiem nieźle.
I kiedyś znajdę dla niego zastosowanie! Na pewno!
Tyle, że nie chce mi się więcej dzisiaj pisać :P

Magiczne Chowańce

11 kwietnia 2019


Egzaminy są do bani i śmierdzą. Od tego chcę zacząć i nie jest to o dziwo uwaga polityczna odnosząca się do jakichkolwiek strajków. Po prostu w sobotę znów mam egzamin i zamiast zajmować się rzeczami ważnymi (porządki w garażu, odlewanie domków, dłubanie w styrodurze lub motórze, podrywanie stażystek, oglądanie seriali, wywożenie gnoju z dużego pokoju itp.), muszę ślęczeć nad do niczego nie potrzebnymi mi tematami z „nie mówmy o tym w towarzystwie”. Nawet z wpisami tutaj się znów zawiesiłem i zamiast wpisu we wtorek, dłubię go w czwartkowy późny wieczór… Żenada! Ale nie o tym być miało… (więcej…)

Duże wilki

2 kwietnia 2019


Marzec minął. Wygnanie zakończone, tułaczka jeszcze nie, ale o ile przez miesiąc nie było nawet kiedy opublikować gotowych materiałów, o tyle teraz mogę nadrabiać. I nie żeby nagle pojawiły się jakieś porażające modele (w końcu profesjonalistą być nie zamierzam, bo nie od tego mam zainteresowania), ale przynajmniej będę mógł odhaczyć pomalowane kawałki plastiku i/lub metalu, które wciąż trzymają mnie z daleka od możliwości powiedzenia „nareszcie skończyłem!” (to element na prima aprilis, w końcu nikt nie zabroni mi zaplanować posta na dzień przed publikacją). (więcej…)

Małe wilki

26 lutego 2019


O ile dobrze kojarzę, to w dawnych edycjach Warhammer’a Fantasy Battles (najpóźniej w 5tej edycji) te metalowe pieski mogły być prowadzone do walki przez władców bestii Leśnych Elfów. Od tego czasu „beastmasterzy” znaleźli się przy realnych potworkach u mroczniaków, a same wilczki zapomniane po prostu zniknęły, zostając już tylko w kawaleryjskiej, większej wersji u goblinów (jeśli się mylę – niech mnie ktoś na fejsie poprawi). (więcej…)

Lumpin Croop’s Halflings – małe zielone, ale nie gobliny

19 lutego 2019


Pierwsze zdanie, które przyszło mi do głowy by zacząć nim ten wpis, brzmieć miało „małe, zielone gnojki”. Nie wiem jak im się to udało, ale po rozpoczęciu malowania jako jedyne do tej pory modele odstawiłem je w połowie kolorów, żeby móc do nich wrócić prawie miesiąc później, bardziej z poczucia obowiązku niż dla przyjemności. (więcej…)

Następna strona »
Makiety do bitewniaków