Posts Tagged warhammer

Nowa Banshee na jeszcze szybciej

31 lipca 2018


W przerwach między etatami, życiem na kartonach i delektowaniem się rwą kulszową popełniłem takie coś malując na czas. Myślałem, że w lepszych warunkach zdjęcia wyjdą lepsze, ale jak widać – wcale nie. Na żywo wygląda lepiej, ale nie mam czasu się tym przejmować, bo banda Wytchy do Kill Team’u czeka. Ciao! ;)

Banshee na szybko

18 czerwca 2018


Tym razem wrzucam na tapetę coś, co mi samemu wydawało się niemożliwe… a jednak. Pytanie brzmiało: czy da się pomalować metalowy model w mniej niż godzinę, przy okazji będąc trochę zmęczonym. Okazało się, że się da, pod warunkiem, że to jakiś eteryczny, nieumarły stwór. (więcej…)

Czarna Wiedźma

10 czerwca 2018


Usiadłem i zrobiłem, w dwa wieczory, czyli nowy rekord. Z washami łącznie zajęła mi 3 godziny, co jak na taki model nie wydaje się szczególnie wielkim osiągnięciem. (więcej…)

Wściekła krowa czyli Minotaur na ciepło

29 maja 2018


Pogoda cudownie nieznośna, w końcu każdy czekał na te 30 stopni w cieniu, nie? Dobra, przyznaję, że ja nie, ale motor nie narzeka. Za Minotaura zabrałem się od niechcenia jakiś czas temu, gdy już wreszcie zmyłem z niego farbę. Kawał metalu, nie da się mu tego zabrać, zwłaszcza że łącznie z podstawką przerasta szczuroogra o rogaty łeb. (więcej…)

Josh Reynolds „Droga Czaszek” – wrażenia z kolejnego spotkania z Gotrekiem

21 maja 2018

Biedny Gotrek i jego przekleństwo w poszukiwaniu zguby – świat Warhammera już dawno umarł zabity przez swych twórców, a on ciągle żyje i nie może umrzeć. Mniej więcej tymi słowami powitałem jakiś czas temu wieść o „Zabójcy Zombi”, nic dziwnego więc, że ich echo na nowo rozbrzmiało w mojej głowie gdy dowiedziałem się o tomie „Droga Czaszek” wydawanym właśnie przez Wydawnictwo Copernicus. Jeśli dobrze rozumiem 22 maja jego premiera, ucieszyłem się więc niemożebnie trzymając w łapkach swój egzemplarz niemal tydzień wcześniej, dzięki czemu ta „pseudorecenzja” (na Grimnira! Jak ja dawno tego nie robiłem!) wpadnie na Was „na gorąco”. Oczywiście, można zadać pytanie, po co po raz trzynasty czytać o krasnoludzie, który macha toporem i nie może umrzeć, na szczęście nie miałem potrzeby rozmyślań w tym kierunku – krasnoludzkie klimaty są u mnie ostatnio bardzo żywe, a i sam dłubię właśnie krasnoludzką karciankę, Gotrek trafił więc w me gusta idealnie. Zacznijmy więc tę nierówną walkę i oceńmy, czy było warto.
(więcej…)

Szczurze szkodniki

14 marca 2018


Historia tych modeli, które „szczurze mówiąc” ciężko nawet nazwać dobrze zrobionymi podstawkami, sięga 4 lat wstecz. W momencie w którym zorientowałem się, że washe malują figurki same, postanowiłem poeksperymentować sobie z efektami do osiągnięcia robiąc to, co właśnie widzicie na zdjęciach. (więcej…)

Szczurzy Sztyleciarze

5 marca 2018


Kolejny wpis z cyklu „nie ma się czym chwalić, ale publikować trzeba”. Mnisi Zarazy z samymi mieczami/sztyletami, dobrani kiedyś z garści im podobnych i już niestety posklejanych modeli do oczyszczenia i pomalowania. Mieli robić za startowy zestawik do Mordheim, ale trochę czasu zajęło ich pacianie i po prostu będą sobie stać. (więcej…)

Szare Ogry

28 stycznia 2018


Rzutem na taśmę, w ostatniej chwili udało mi się uniknąć tygodnia bez wpisu. I to jeszcze grając na kodach, gdyż podobnie jak kiedyś z zabójcami trolli i tym razem wywieszam tu figurki, których malowanie nie jest mojego autorstwa, ale dziwnym trafem trafiły do mojej kolekcji właśnie w takim, a nie innym stanie. (więcej…)

Zabójcy Trolli z kolekcji

29 listopada 2017


Dzisiejszy wpis kontrowersyjny, przynajmniej jak na mój gust. Nie miałem już ani siły, ani ochoty wklejać kolejnego kartonowego domku z rzędu – będzie za tydzień ;)
W zamian przedstawiam Wam z okazji sezonu na pomarańcze pięciu metalowych zabójców trolli, którzy urzekli mnie swoimi mordkami jakiś czas temu. (więcej…)

Szczuroogr na szybko

4 lipca 2017

Wprawdzie to nie ten stwór zjadł wpis z zeszłego tygodnia, bo zrobił to żarłoczny sezon urlopowy, ale czas wrócić do normalności i znów zmolestować Was czymś co udaje kreatywne działanie. Zacznijmy zdjęciami, tłumaczenie później ;)


Cała bestyjka okazała się dwoma nudnymi wieczorami zaraz po smokoogrze- po prostu z rozpędu potraktowałem ją jak popcorn i machnąłem w całości do oglądanych filmów. Jak na tak prostą robotę jestem zadowolony, zwłaszcza z tego jak ślicznie Spaczeń wyszedł na żywo. Miał być przerywnik na publikowanie okrętów, to i jest. Za tydzień znowu statki, więc się szczególnie nie przejmujcie ;)

Następna strona »
Makiety do bitewniaków