Posts Tagged Mordheim

Banshee na szybko

18 czerwca 2018


Tym razem wrzucam na tapetę coś, co mi samemu wydawało się niemożliwe… a jednak. Pytanie brzmiało: czy da się pomalować metalowy model w mniej niż godzinę, przy okazji będąc trochę zmęczonym. Okazało się, że się da, pod warunkiem, że to jakiś eteryczny, nieumarły stwór. (więcej…)

Czarna Wiedźma

10 czerwca 2018


Usiadłem i zrobiłem, w dwa wieczory, czyli nowy rekord. Z washami łącznie zajęła mi 3 godziny, co jak na taki model nie wydaje się szczególnie wielkim osiągnięciem. (więcej…)

Wściekła krowa czyli Minotaur na ciepło

29 maja 2018


Pogoda cudownie nieznośna, w końcu każdy czekał na te 30 stopni w cieniu, nie? Dobra, przyznaję, że ja nie, ale motor nie narzeka. Za Minotaura zabrałem się od niechcenia jakiś czas temu, gdy już wreszcie zmyłem z niego farbę. Kawał metalu, nie da się mu tego zabrać, zwłaszcza że łącznie z podstawką przerasta szczuroogra o rogaty łeb. (więcej…)

Szczurze szkodniki

14 marca 2018


Historia tych modeli, które „szczurze mówiąc” ciężko nawet nazwać dobrze zrobionymi podstawkami, sięga 4 lat wstecz. W momencie w którym zorientowałem się, że washe malują figurki same, postanowiłem poeksperymentować sobie z efektami do osiągnięcia robiąc to, co właśnie widzicie na zdjęciach. (więcej…)

Szczurzy Sztyleciarze

5 marca 2018


Kolejny wpis z cyklu „nie ma się czym chwalić, ale publikować trzeba”. Mnisi Zarazy z samymi mieczami/sztyletami, dobrani kiedyś z garści im podobnych i już niestety posklejanych modeli do oczyszczenia i pomalowania. Mieli robić za startowy zestawik do Mordheim, ale trochę czasu zajęło ich pacianie i po prostu będą sobie stać. (więcej…)

Szare Ogry

28 stycznia 2018


Rzutem na taśmę, w ostatniej chwili udało mi się uniknąć tygodnia bez wpisu. I to jeszcze grając na kodach, gdyż podobnie jak kiedyś z zabójcami trolli i tym razem wywieszam tu figurki, których malowanie nie jest mojego autorstwa, ale dziwnym trafem trafiły do mojej kolekcji właśnie w takim, a nie innym stanie. (więcej…)

Zabójcy Trolli z kolekcji

29 listopada 2017


Dzisiejszy wpis kontrowersyjny, przynajmniej jak na mój gust. Nie miałem już ani siły, ani ochoty wklejać kolejnego kartonowego domku z rzędu – będzie za tydzień ;)
W zamian przedstawiam Wam z okazji sezonu na pomarańcze pięciu metalowych zabójców trolli, którzy urzekli mnie swoimi mordkami jakiś czas temu. (więcej…)

Huncwot – uczeń szamana

2 maja 2017

Majówka w pełni. Jeżdżenie od tamy do tamy, od zamku do zamku, łażenie od bunkra do bunkra. Na szczęście konwentów udało się uniknąć ;)
To co udało się zrobić w kwestii figurek, to chwilę wcześniej zorientować się, że mimo zmontowania całego plemienia orków i goblinów, stworzenie z nich bandy do Frotgrave może być trudne bo… czarownik (oparty o magię szamańską) nie ma ucznia! Jedna wiadomość do Mańka, znaleziony model, chwila przy nudnym filmie i oto jest- Huncwot, uczeń szamana!

Model jak model. Grunt że jest czym grać ;)

Czerwone Łobuzy – gnoblary

18 kwietnia 2017

Nie lubię odtwórczej roboty… straszliwie nie lubię. Z tego właśnie względu na czary z Frostgrave i opisy okrętów z Dreadfleeta trzeba będzie poczekać jeszcze parę chwil. Uzbrójcie się w cierpliwość – będą!


To co tu widzicie to banda gnoblarów, mająca być ostatnią falą moich zielonoskórych do Mordheim swego czasu.
Od zwykłych goblinów ładniejsze, ale ile czasu zeszło mi na samo zabieranie się do ich malowania, nie jestem w stanie zliczyć. Oczywiście każdy inny, każdy śliczny i każdy umazany „byle mieć to z głowy”. Niestety.
Roboczo nazwani łobuzami, bo taka ich rola w bandzie. Zostawię tu ich fotki, niech sobie powiszą.

Dzikie Dzikuny

11 kwietnia 2017

Swego czasu, chwilę po zakończeniu bandy orków do Morgheim ale i przed pomysłem dołączenia do niej stada goblinów zmontowanego z gnoblarów, wpadła mi w ręce grupka czterech metalowych dzikich orków. Malowanie jak widać po efektach nie zajęło mi dużo czasu, ale też jakoś szczególnie się do niego nie przykładałem- niewykluczone, że chciałem coś odreagować i tak już jakoś poszło.


Jak można wnioskować po barwach wojennych nie podszedłem do sprawy z jakąś szczególną napinką na powagę: jeden z orków ma dresiarskie paski, inny różowe słoneczka i serduszka, pozostałe dwa jakoś trzymają powagę, ale dziełem sztuki i tak nie są- mistrzem figurkowego bodypaintingu nie byłem i nie będę ;)
Grunt że modele są i w plemieniu mogą pełnić rolę społecznego marginesu lub dystyngowanego korpusu dyplomatycznego. I wreszcie po latach mogę się pochwalić, że coś tam malowałem ;)
Z powodu awarii tostera tym razem fotki robione żelazkiem ;)

Następna strona »
Makiety do bitewniaków