Posts Tagged Czarna Biblioteka

William King „Zabójca Smoków” – recenzja nieobiektywna

26 września 2013

Pora pójść za ciosem i przedstawić Wam kolejny tom sagi o Gotreku i Felixie. Bardzo bym chciał powiedzieć, że „Zabójca Smoków” rozkręca ją jeszcze bardziej, ale niestety moja subiektywna ocena mi na to nie pozwala. Po prostu zajebistość wcześniejszego tomu podniosła poprzeczkę na tyle wysoko, że kolejny może do niego tylko dążyć, mimo iż aż takiego wrażenia nie robi. Niestety nie wymarudzę się bardziej, bo książka mimo wszystko jest niesamowita.

Nasi bohaterowie zabili już wcześniej Krwiopuszcza i próbują jakoś wrócić do domu. Po drodze zauważają potężną armię Chaosu prącą na południe i zamierzają ostrzec o niej kogo trzeba. Niestety, najpierw w drogę wchodzą im Skaveny, a później okazuje się, że nie są jedyną jednostką latającą w górskiej przestrzeni powietrznej. Niedaleko Karak Kadrin ich sterowiec zostaje zaatakowany przez gigantycznego smoka, któremu najwyraźniej znudziło się ciągłe spanie i postanowił sobie poszaleć. W sumie nie miał na to wielkiego wpływu, gdyż został przebudzony przez dwóch podejrzanych, chaotycznych typków, a teraz niszczy co popadnie stanowiąc znaczące zagrożenie dla bezpieczeństwa całkiem sporej okolicy. Smoka udaje się przepędzić, jednak koszt tego czynu okazuje się ogromny. Wyjście jest tylko jedno: gdy nasi bohaterowie docierają do twierdzy Zabójców, postanawiają zebrać chętnych i ubić bestię nawet za cenę własnych żywotów. Bez tego mogą zwyczajnie nie zdążyć wrócić do Kisleva i ostrzec Praag przed nadchodzącym zagrożeniem. (więcej…)

William King „Zabójca Demonów” – pseudorecenzja

17 września 2013

Trochę czasu minęło od moich ostatnich wypocin na temat sagi Gotreka i Felixa, ale szczerze mówiąc wolałem czytać kolejne tomy niż o nich pisać. Teraz jednak, gdy powoli zaczynają mi się zlewać w jeden, postanowiłem ogarnąć sprawę i zabrać się do podzielenia się z Wami wrażeniami na temat jej trzeciej części.

Po wielkim zamieszaniu w Nuln, Gotrek z Felixem zostają odnalezieni przez grupkę krasnoludów, które powołując się na stare przysięgi rekrutują ich do brawurowej wyprawy w kierunku… Pustkowi Chaosu. Zabieramy się więc za książkę, która nie dość, że uświadamia nam iż Gotrek już tam kiedyś był, to jeszcze wysyła go tam ponownie w bardzo heroicznym stylu.

W spoilerowaniu i tak nie pobiję autora, który nadając tytuły idealnie podkreśla z kim przyjdzie komu walczyć. To samo tyczy się edytorów, którzy z tyłu okładki opisują jedną z finałowych scen, więc nie poczuję się dziwnie zdradzając Wam, że w całej książce nasi bohaterowie poznają: uroczą kislevską szlachciankę Ulrikę, imperialnego maga Maxa Schreibera, oraz gromadę naprawdę oryginalnych krasnoludów. Przy okazji zwiedzą kawał świata, od Middenheimu, przez Kislev, po same Pustkowia Chaosu. (więcej…)

William King „Zabójca Skavenów” – niemal recenzja

1 sierpnia 2013

Nie no, to oczywiście jest normalne, że gdy kupuję sobie całą sagę jakichś książek, to nie ma wśród nich akurat drugiego tomu. Na szczęście sprawę udało się załatwić i tak oto „Zabójca Skavenów” wpadł w moje ręce, by zostać pożartym w jeden weekend. Oczywiście nie obyło się bez komplikacji, ale już tłumaczę. Otóż drugi tom sagi Gotreka wydaje się być w polskim Internecie białym krukiem. Nie miał go wydawca, żadna księgarnia, żaden znany mi sklep z grami. Wszędzie „nakład wyczerpany”. Dorwałem go wreszcie w jakimś internetowym sklepiku z zabawkami, ale zaraz po złożeniu i opłaceniu zamówienia otrzymałem e-mail informujący mnie, że jednak książki nie będzie. Na szczęście ktoś akurat wystawił jedną sztukę na allegro…

Z uporem godnym krasno ludzkiego zabójcy i podobnym mordem w oczach na widok listonosza (cały dzień w domu, żeby wychodząc wieczorem znaleźć awizo w skrzynce) odebrałem wreszcie oczekiwany pakunek (z uszkodzoną okładką) i zabrałem się za czytanie. Na co trafiłem?
(więcej…)

William King „Zabójca Trolli” – recenzja

26 lipca 2013

Stało się! Wreszcie książka ze świata Warhammer’a, o której mogę powiedzieć, że to kawał dobrej fantastyki! Aż sam się wstydzę, że przez te wszystkie lata polecania mi jej nie sięgnąłem po serię ani razu. Wiem, że zdążyłem już opisać szósty i ósmy tom całej sagi, ale wreszcie czas zacząć od początku: i to początku z prawdziwym, klasycznym, młotkowym pierdolnięciem!

„Zabójca Trolli” to wydany w 1999 roku pierwszy zbiór opowiadań o przygodach Gotreka i Felixa. Zbiór opowiadań połączonych w jeden, spójny wątek, który stał się podwaliną pod kolejne tomy wspaniałej sagi. Nie będę się rozdrabniał, z ocenianiem, bo skończyłoby się na nieskończonych „achach” i „ochach”, a nawet nie umiałbym wytłumaczyć skąd się wzięły. Może z faktu, że temat aż fizycznie pachniał pierwszą edycją WFRP?

Książki nie połknąłem w całości, bo nie miałem na to czasu. Na szczęście jej podział na osobne opowiadania ułatwił sprawę, dzięki czemu mogłem ją powoli dawkować co króciutki wieczór. Szczerze mówiąc nie żałuję, bo mogłem się nacieszyć każdym opowiadaniem bez rozpraszania się wrażeniem kolejnego. Może czasem wydawały mi się one trochę za duszne i zbyt kojarzące się z lekko psychodelicznym klimatem ilustracji ze starego młotka (mutanty jak z obrazów Breugel’a), ale gwarantuję Wam, że niewiele odbiegały one od współczesnej wizji świata Warhammer’a. Ba! Saga o Gotreku, to ta, która tę współczesną wizję właśnie budowała! (więcej…)

„Zabójca orków” Nathan Long – niemal recenzja

11 lipca 2013

To przecież jak najbardziej naturalne, że jeśli sięga się po jakąś sagę, to zaczyna się od szóstej części, a zaraz potem sięga po ósmą, prawda? Tak więc podążając za tym jak najbardziej naturalnym ciągiem logicznym, sięgnąłem po „Zabójcę orków” opowiadającego o dalszych losach Felixa i Gotreka, tym razem piórem innego autora (bo czemu by nie?).

Nasza para po długich podróżach w okolice Indu i Kataju (koniecznie muszę to przeczytać), na pokładzie małej, prywatnej jednostki pływającej, próbuje powrócić do Starego Świata przybijając do Barak Varr. Sęk w tym, że gigantyczna zadyma wojenna ogarniająca niemal cały świat trwa w najlepsze, a port blokowany jest przez orki. Cóż to jednak dla Gotreka, żeby przebić się małą łupinką przez tamę orczych tratw? W porcie okazuje się, że nikt nie wie czy Imperium jeszcze stoi, Felix boi się o losy rodziny w Nuln, większość krasnoludzkich sił wyruszyła zaś do oblężonego przez Archaona Middenheim wypełniając daną ludziom przysięgę o wiecznej pomocy. Problem jednak jest taki, że wielka orcza ruchawka okazała się na tyle skuteczna, że niemal niebronione Karak Hirn wpadło w bardzo dziwnych okolicznościach w ich łapska. Mimo iż mocno spieszą się na północ, nasi bohaterowie zostają związani przysięgą, aby pomóc w odbiciu twierdzy.
(więcej…)

„Zabójca wampirów” William King – niby recenzja

5 lipca 2013

Długo nie mogłem się zabrać za opis tej książki. Jeszcze dłużej będę musiał poczekać, aż będę mógł ją opublikować. Oprócz tego do końca nie będę wiedział, czy to co tu napiszę, to dokładnie to co bym o niej napisać chciał.

Gotrek i Felix, główni bohaterowie tej książki, są chyba najbardziej wyraźnymi postaciami całego uniwersum Warhammera. Żeby było śmieszniej, przez wszystkie tomy sagi podróżują po takich okolicach i spotykają się z takimi przeciwnościami losu, że nawet najwięksi gracze świata nie mają tak wielkiego wpływu na jego losy jak oni. Oczywiście cesarz, królowie i wielcy magowie wyposażeni w najpotężniejsze artefakty i dowodzący największymi armiami przesuwają pionki po planszy historii, ale tak naprawdę to Gotrek z Felixem wydają się być w tej grze kostkami decydującymi o wynikach posunięć.

Do sagi zabrałem się tak naprawdę „od d**y strony”, czyli jak zwykle: czytając to co mam, a nie to co by wypadało. Jako że pierwszym posiadanym przeze mnie tomem był „Zabójca Wampirów”, to właśnie o nim przychodzi Wam teraz czytać moje kolejne wypociny.
(więcej…)

Sandy Mitchell „Miasto Śmierci” – pseudo recenzja

13 czerwca 2013

Nie ma co ukrywać: przygody Rudiego autentycznie mnie wkręciły i mimo masy błędów przy tłumaczeniu budują naprawdę świetny klimat świata Warhammera. W „Mieście Śmierci” nasi bohaterowie trafiają do Marienburga, który po odłączeniu od Imperium i zdobyciu statusu wolnego miasta wydaje się całkiem bezpiecznym miejscem dla naszych uciekających przed łowcą czarownic bohaterów. Spoilerować nie zamierzam, ale krótko wyłożyć co mi się w książce podobało mogę.

Przypominając: po ucieczce z miasteczka spacyfikowanego przez inkwizytora, Rudi wraz ze swą uzdolnioną magicznie koleżanką Hanną, trafia do Marienburga, gdzie zapoznaje się z miejscowymi zwyczajami i geografią. Zaczyna robić karierę, poszukuje kupca który może znać tajemnice jego przeszłości, a koleżance próbuje odnaleźć kogoś, kto mógłby zdjąć niszczące ją piętno.

Przygody przygodami, wkręcają niesamowicie. Niestety jeśli chcecie książkę kiedyś przeczytać, to opowiadanie o nich mija się z celem. Za to opowiadać o mieście, w którym się odbywają, mógłbym godzinami (gdybym je miał). (więcej…)

Sandy Mitchell „Posłaniec Śmierci” – prawie recenzja

31 maja 2013

No i stało się! Znowu zabrałem się za czytanie książek z Czarnej Biblioteki i udało mi się trafić na coś, pod co mogę podpiąć określenie „całkiem niezłe jak na Warhammer’a”.

Zacznijmy od małej uwagi na temat serii (bo jak zwykle okazuje się, że mimo braku zapowiedzi to pierwszy tom większej całości): „Posłaniec” osadzony jest w mrocznym, młotkowym świecie, ale jeśli spodziewacie się wielkich kampanii militarnych i spektakularnych bitew, to się srogo zawiedziecie. Targetem tej książki są bowiem RPGowcy zakochani w WFRP, o czym od razu ostrzega logo na okładce. Co to zmienia? A no to, że nasza uwaga w trakcie czytania będzie bardziej skupiona na intrygach i perypetiach garstki bohaterów, niż opisach wspaniałych manewrów i pełnego chwały utrzymywania linii przy chronieniu artylerii.

Bohaterem książki jest Rudi, który jak stereotypowa większość RPGowych bohaterów nie zna swoich rodziców. Mieszka z ojczymem przy jakiejś zapadłej wioseczce, z grzeczności określanej jako miasteczko, ale i tam woli trzymać się lasów, bo najwyraźniej jest lekko aspołeczny. (więcej…)

„Pałac Władcy Plag” C.L. Werner – recenzja książki

10 maja 2013

Już myślałem, że nigdy nie zabiorę się za wciąż zalegające mi na półce tomiszcza z Czarnej Biblioteki, gdy mroczni bogowie upomnieli się o swoje dziedzictwo. Ni z gruszki, ni z pietruszki, koleżanka z pracy przywiozła mi do niej element swojej biblioteczki, którym okazała się wspominana tutaj książka. Nie wnikam już co robiła ona na niewieściej półce, jednak stało się: książkę zmęczyłem, a po jakimś czasie zdecydowałem nawet na zmuszenie się do kolejnej recenzji/streszczenia/whatever.

Z bólem serca zawiadamiam, że książkę czytało mi się nawet sympatycznie. Pomijając fakt tego, że dość powoli się rozkręcała, przyznać muszę, że proza pana Wernera nawet przypada mi do gustu. Nie da się ukryć, że pisze on dość depresyjnie i mrocznie, ale w sumie chyba właśnie tego od warhammerowego uniwersum najbardziej wymagam.

O co w książce chodzi? Już spieszę z najbardziej lakonicznym streszczeniem na jakie mnie stać.
Pewien Norsmen podczas rajdu na wioskę wrogiego plemienia wpada w niewolę. Z niej udaje mu się uciec, ale w ramach konsekwencji swoich metod załapuje się na srogą zemstę i bezceremonialnie traci cały swój świat na rzecz wujaszka Khorna. Udaje mu się przeżyć tylko i wyłącznie po to, by uświadomić sobie że najwyraźniej jest wybrańcem Tchara i czeka go dość ważna misja skierowana przeciwko sługom papcia Nurgla. Scena po scenie zbiera więc drużynę i rusza ku przeznaczeniu, aby zgodnie z obietnicą Tego Który Zmienia drogi, móc cofnąć czas i ocalić najbliższych. Koniec streszczenia. (więcej…)

C.L. Werner „Runiczny Kieł” – recenzja

20 lutego 2013

Dzisiaj postaram się być mniej stronniczy. Pewnie z powodów wyrzutów sumienia związanych z długim brakiem wpisów, postanowiłem tę książkę wreszcie dokończyć i koniec końców nie żałuję. Jak zwykle w przypadku książek z Czarnej Biblioteki nie miałem do czynienia z arcydziełem, ale przynajmniej nie zasypiałem w pociągu, jak to mi się zdarzało przy okazji niektórych z wcześniejszych tomiszczy.

Tym razem fabuła książki przenosi nas na południe Imperium, jednocześnie cofając lekko w czasie. Mamy oto okres trzech cesarzy, a zjednoczone niegdyś ziemie ludzi powoli gniją rozkładane wewnętrznymi ambicjami ich władców. Jedną z ofiar takiego stanu rzeczy jest Solland, który najechany przez Gorbada Żelaznego Szpona niemal przestał istnieć i po odepchnięciu najazdu orków „wpadł” pod protektorat Wissenlandu. Pomijając sam fakt rozbicia krainy i wyrżnięcia jego obrońców (bo kto by się tam przejmował drobnostkami) Gorbad zagarnął ze sobą największy skarb tej krainy: symbol jej władzy, Runiczny Kieł zwany Naprawiaczem Krzywd.
(więcej…)

Następna strona »
Makiety do bitewniaków