Komiks

Battle Pope [18+] – gdy kontrowersje to za mało

17 maja 2013

Jak byłem troszkę młodszy, to myślałem, że Lobo jest przekozakiem i nikt nigdy w historii komiksu nie pobije tak mroczno cukierkowej postaci. Bo czym niby można by przebić największego psychopatę w galaktyce, któremu w czaszce gra heavy metal, a nieśmiertelność zapewnił sobie tym, że ani w niebie, ani w piekle go nie chcą? Kupa mięśni, świetny motor, niezły gust muzyczny i nieustające powodzenie u lasek robiło z niego doskonałą alternatywę dla przekolorowanych herosów w getrach i majtkach zakładanych bezpośrednio na nie.

Wtedy jednak nie znałem (bo w sumie jeszcze jej nie było) serii Battle Pope. Gdy już do tego doszło, bluźnierczy Lobo spakował swój plecak i starym zwyczajem stwierdził „nic tu po mnie”, po czym odleciał z obszarów kontrowersyjnego komiksu w inne, bezpieczniejsze rejony. W końcu w przesłaniu swoim (o ile się już znalazło) nabijał się tylko z popkultury, a ciężko czymś takim stanąć w konkury z kimś, kto bez żadnych skrupułów nabija się z całego zaplecza religijno-kulturalnego miłościwie nam panującego społeczeństwa zachodniego. A że kościół katolicki ma w nim największy udział, to posłużył za materię do bezczeszczenia specyficznym poczuciem humoru autorów. Przyznam, że jak na Kanadyjczyków, to pojechali sobie całkiem ostro!
(więcej…)

„Tarot: Wiedźma Czarnej Róży” – streszczenie (cz.11 – „W poszukiwaniu Miecza Czarnej Róży” p.2 ost.)

21 marca 2013

Tarot w błyskawicznym tempie zawiera znajomości z ucieleśnieniami wszystkich arkanów mistycznej karcianki, której zawdzięcza swe imię. Działania te przygotować ją mają do ostatecznego starcia ze swoją słabością, aby po nim sięgnąć po Miecz Czarnej Róży. Jon w tym czasie nadal skacze po parapetach, próbując nie dać się ani pożreć, ani przypalić nowym koleżankom.
Koniec końców misja Tarot dobiega końca, a Jonowi udaje się przetrwać. Koniec. Chyba nie spodziewaliście się niczego innego, co?

Skoro bez spoilerów nie bardzo da się nic więcej napisać, pozwólcie że skupię się na ideologicznym źródle całej serii, żeby nie było że tylko o cycki tu chodzi. Ot tak dla rozwinięcia Waszej wiedzy ogólnej.

Świat Tarot zbudowany został na neopogańskim ruchu o nazwie Wicca (przez niektórych zwany religią), wywodząca się z przełomu lat 40 i 50 XX wieku w Anglii. Całość miała być drogą do odnalezienia siebie (czy czym tam się religie dokładnie zajmują), przy pomocy misteriów wzorowanych na przedchrześcijańskich tradycjach Europy. (więcej…)

„Tarot: Wiedźma Czarnej Róży” – recenzja (cz.10 – „W poszukiwaniu Miecza Czarnej Róży” p.1)

14 marca 2013

Przebita mieczem Tarot ledwo zipie, a jej jedynym ratunkiem jest pomoc mrocznej Raven skrywającej się na Avalonie. Jako że stoi o krok od śmierci, wędruje sobie dość swobodnie (bo bez żadnych ciuchów poza niemożebnie wysokimi butami) po zaświatach, w których tylko motylki potrafią w odpowiednim momencie ukryć jej nagość. Poznaje samą Śmierć, ale jak się okazuje to tylko jedna z postaci, która zamieszkuje ten wyjęty z talii tarota świat. Nasza bohaterka ma tylko jedną szansę żeby się stamtąd wydostać i wrócić do świata żywych: musi odnaleźć miecz Czarnej Róży!

W tym czasie jej luby na Avalonie uświadamia sobie dość boleśnie, jak niemile widziani są śmiertelnicy na magicznej wyspie. Raven oddaje go oto pod opiekę trzech fanek body paintingu, które nie tylko wyglądają z ryjków jak małe gadziny, ale też okazują się być po prostu smokami. Smoki i ich motywację zdążyliśmy poznać już wcześniej, a ich niechęć do ludzi objawiają dość bezpośrednio, stąd sami się pewnie domyślacie, że nasz cmentarny ochroniarz ma zwyczajnie przerąbane. Wprawdzie wokół niego masa ratujących życie pomnikowych piersi, a i zgrabnych syrenek nie mało, ale co z tego, skoro jedynym interesującym je płynem ustrojowym naszego bohatera jest jego krew?
(więcej…)

„Tarot: Wiedźma Czarnej Róży” – recenzja (cz.9 – „Raven Hex: Powrót mrocznej wiedźmy” p.3 ost.)

17 października 2012

Gdy Raven udało się już wznieść spod wody niewidzialną dla śmiertelników wyspę Avalon, w Salem Tarot, Jon i matka naszych bohaterek prowadzą śmiertelną walkę z personifikacjami ich największych strachów. Mimo że wspierani są przez mały sabacik wiedźm i czarodziejów z całego świata, ich starcie nie należy do najprostszych.
Klatka po klatce, obrazek po obrazku, między naszymi bohaterami a czyhającym na nich złem wymieniane są krwawe ciosy. A to ktoś kogoś przewróci, a to komuś stanik zerwie, a to znów mieczem na wylot przebije… ups!

Niemal śmiertelnie ranna Tarot wymaga natychmiastowej pomocy, a jak pewnie się domyślacie szpital w Salem wyrobił już kontrakt i na chirurgię nie przyjmuje do końca miesiąca. Mamusia decyduje więc, że jedynym miejscem w którym uzyskać mogą pomoc jest Avalon i umiejętności Raven. Sęk w tym, że wyspa jest tylko dla istot magicznych, a Jon nie potrafi nawet klasycznym „fajerbolem” przykozaczyć. Cóż jednak poradzić, skoro potrzeba jest wielka?

Dopłynięcie drakkarem na autopilocie wiąże się z pewnymi przygodami, koniec końców jednak nasi bohaterowie lądują na magicznej wyspie. (więcej…)

„Tarot: Wiedźma Czarnej Róży” – recenzja (cz.8 – „Raven Hex: Powrót mrocznej wiedźmy” p.2)

10 października 2012

Pora na ciąg dalszy naszego recenzjo-streszczenia genialnego (w moim postrzeganiu) komiksu o cyc… znaczy się – o czarownicach!

Tarot wraz z mamusią odwiedzają swoją mroczną siostrzyczkę, którą próbują przekonać do przyłączenia się do akcji „sprzątanie świata”. W końcu konsekwencje jej próby wskrzeszenia tatusia odbijają się czkawką w całym Salem, a ponowne masowe palenia czarownic wiszą na włosku. Niestety Raven nie ma ochoty na takie akcje, bo szykuje inną: spod morskich wód chce podnieść niewidzialny dla śmiertelników Nowy Avalon, na którym miejsce dla siebie znajdzie każdy władający magią.

Gdy nasze bohaterki nie mogą dojść do konsensusu, młoda uczennica Mrocznej Wiedźmy podprowadza parę składników ze składziku mentorki i odchodzi. Witając się z gotyckim „duszkiem” przygotowuje kolejny rytuał wskrzeszenia, na dodatek próbując pominąć w nim ideologiczny składnik udziału Bogini. Czy jej się uda, czy poniesie za to karę? Sprawdźcie sami.
(więcej…)

„Tarot: Wiedźma Czarnej Róży” – recenzja (cz.7 – „Raven Hex: Powrót mrocznej wiedźmy” p.1)

3 października 2012

Ta część komiksu, będąca pierwszą z nowej serii fabularnej, zaczyna się poznaniem Willowry- młodej, rudawej kindergotki, która przybywa w okolice Salem by zostać uczennicą wiedźmy.
Niestety po wcześniejszych szaleństwach Raven niewiele osób z pentagramem na klacie jest w okolicy miło widzianych. Gdyby nie niespodziewana interwencja Mrocznej Wiedźmy nasza małolata wróciłaby do domu z brzuszkiem, a my pewnie nie dowiedzielibyśmy się co się dzieje z niekochanymi dziećmi i skąd się biorą sataniści.
Raven Hex okazuje więc chwilę słabości i przyjmuje mugolkę na staż.

Jednocześnie inne wiedźmy (jak się okazuje również rodzaju męskiego), próbują sprzątać po dawno zaginionej Raven otaczając Salem barierą, dzięki której dziwne i mroczne problemy miasteczka nie wyciekają na resztę świata.
Niestety nie tylko takie środki przedsięwzięto w kwestii prewencji, bo pewna grupa zakapturzonych postaci okazuje się mieć inne pomysły na sprzątanie.
(więcej…)

„Tarot: Wiedźma Czarnej Róży” – recenzja (cz.6 – „Makabryczne intencje”)

1 października 2012

Zacznijmy od tytułu, który przetłumaczyłem dosłownie: „Ghoulish intentions” chyba każdy zrozumie na tyle, żeby wiedzieć z jakim „makabrycznym” złem przyjdzie się zmierzyć głównej bohaterce w tej zahaczającej już o 2001 rok odsłonie. O dziwo jednak nie ghoule będą tu głównym wątkiem…

Autorzy zeszytów najwyraźniej wreszcie sprecyzowali swoje marzenia, idee i dążenia w kwestii tematyki komiksu. Rysownicy coraz mniej ukrywają nagość niektórych scen, a i przy okazji coraz mocniej zaczynają ocierać się o konwencję gotycko- sadomasochistyczną (?). Oczywiście ciężko się tego doczepić, w końcu wiedźmy to przecież feministki pierwszej wody, a seksualność to najmniejsze tabu jakie może przyjść im do głów, jednak coś czuję że tęczowa rewolucja niekoniecznie byłaby dumna z takiego sposobu przedstawiania ich idei wolności. Ale do rzeczy!

Szósta część komiksu przedstawia nam pewien epizod z przeszłości Tarot, która zwyczajnie w świecie wdała się w romans z inną kobietą. I to kotem. Żeby było jeszcze zabawniej, owa kotka (o imieniu Boo) miała już swoją dziewczynę (o imieniu Dust), będącą zafascynowaną tematyką pająków wampirzycą. Moim zdaniem lepiej tego zaplanować się nie dało: trójkąt o tematyce lesbijsko- zoofilsko- nekrofilskiej to przecież to co tygryski lubią najbardziej. I właśnie te wspomnienia są podstawą do zorganizowania porządnej, cmentarnej naparzanki na środku nekropolii (biedny Jon, nie wiedział w co się pakuje), która okazuje się jedną z konsekwencji szaleństw Raven w Halloween.
(więcej…)

„Tarot: Wiedźma Czarnej Róży” – recenzja (cz.5 – „Smocza wiedźma”)

29 września 2012

Jak dowiedzieliśmy się z wcześniejszych odcinków, Raven zdążyła już narobić syfu i ludzie chwycili garściami za pochodnie, by pokazać wiedźmom gdzie ich zdaniem znajduje się miejsce dla władających magią (przynajmniej w teorii, bo na obrazkach tego nie uświadczycie). W takich warunkach Tarot wyrusza na małą, śnieżną wędrówkę, mając nadzieję, że uda się jej nieco ochłodzić sytuację. Próbując przygotować dziwny rytualik ku czci Bogini, ładuje się w niezłą kabałę, która staje się tematem przewodnim tego zeszytu.

Jak można się domyślić po samym tytule, Tarot zmierzy się ze smokiem. Przy okazji poznamy historię jej przesłodkiego latającego kota z charakterem wrednego goblina, pooglądamy jak nago biega po śniegu próbując ratować życie, by parę stron później poznać los smoków i źródło ich, że się tak wyrażę „drakońskiego” prawa.

Całość połączy się w jeden motyw, a piękna bestia (bo inaczej smoka nazwać się nie da) przemieni się w niemniej uroczą, kolorową pannę, która nakarmi nas wszystkich banałami, ani chybi budującymi fabułę kolejnych części.
(więcej…)

„Tarot: Wiedźma Czarnej Róży” – recenzja (cz.4 – „Wojna Wiedźm” p.4 ost.)

27 września 2012

W Salem szaleje małe piekiełko rozpętane przez Raven, która zrobi wszystko by zmusić ludzi do ugięcia kolan i by wskrzesić swego ojca. Niestety parę rzeczy nie idzie po jej myśli.

Nie dość że siostra zupełnie nie chce jej zrozumieć, to jeszcze ten dziwny koleś z bandą duchów wciąż staje jej na drodze. Koniec końców jednak dzień jest odpowiedni, a zaklęcia gotowe, więc tatuś staje na nogi. Pomijając drobne komplikacje związane z udziałem co poniektórych duchów akcja wydaje się udana.

Niestety w tym momencie w całość miesza się dodatkowo mamusia i misterny plan znów się komplikuje.

Tym razem poza dużą ilością jędrnych piersi, w komiksie pojawiają się pewne treści moralizatorskie. W końcu nie można mieć wszystkiego, koniec świata nie wydaje się być happy end’em, a żeby przekazać niektóre uniwersalne treści czasem trzeba się odnieść do szarpania za włosy.
(więcej…)

„Tarot: Wiedźma Czarnej Róży” – recenzja (cz.3 – „Wojna Wiedźm” p.3)

24 września 2012

Teraz, gdy już wiecie czego spodziewać się po komiksie, nie zostaje mi nic innego jak zacząć się powtarzać, albo spoilerować. Niestety mam do wystukania odpowiednią ilość słów, a zupełnie nie kręci mnie męczenie kolejnej pozycji z Czarnej Biblioteki, wracam więc do opisywania następnej części mojej nowej, ulubionej nowelki rysunkowej.

W trzeciej części naszej historii Jon i Tarot gotowi są do przeszkodzenia Raven w jej niecnym planie ożywienia własnego tatusia (Freud miałby ciekawą pożywkę), do tego potrzebują jednak dokładnej lokalizacji jej pobytu. W tym celu udają się na cmentarz, gdzie Tarot poznaję byłą Jona. Jeśli nie pamiętacie z poprzedniej historii: byłą, bo martwą. Mimo faktu zwiększonej eteryczności i niewielkiego wychudzenia (kości zamiast kończyn jak się okazuje też mogą mieć klimat), Brandi okazuje się blond- goth- pięknością, odrobinkę zazdrosną o nową, roznegliżowaną towarzyszkę jej byłego.

Tutaj pozwalając sobie na dygresję zapytam retorycznie: co laski mają do półnagich, rudych i piersiastych koleżanek swoich facetów? Chyba nigdy tego nie zrozumiem…
(więcej…)

Następna strona »
Makiety do bitewniaków