Archiwum z miesiąca: Marzec 2021

Lasy do 40k

28 marca 2021


W akcie desperacji, przy dużym zapotrzebowaniu na drzewka do Mordheim, zgodziłem się w zamian za nie ogarnąć kilka lasów do Wh40k. Na wszelki wypadek zrobiłem to tak, aby dwa z nich nadal nadawały się do konwencji fantasy ;) Wklejam tu dla potomności, choć za jakieś szczególne osiągnięcie ich nie uważam., ale skoro wiosna przyszła, to niech chociaż będzie trochę zielono.

Czarne Orki

23 marca 2021


Tak, wiem. „Czarni Orkowie” wydają się brzmieć poprawniej językowo, ale politycznie już niekoniecznie, a nie mam ochoty na kontrolę algorytmów fejsika :P Zwłaszcza, gdy orkowie nadal są zieloni :P
Figurki w metalu, powoli mają zacząć wypierać zebrane wcześniej plastikowe wersje z mojej kolekcji. O dziwo jestem zadowolony z malowania, chociaż na zdjęciach nie powalają- odkąd padły mi LEDy w „fotostudiu” fotki wychodzą albo za bardzo prześwietlone, albo zbyt rozmyte :/
Tak przy okazji, to właśnie jakoś na dniach mija 10 rocznica funkcjonowania Najmity w tej formie. Na tę okoliczność miałem upublicznić wersję mini podręcznika do Mordheim, z którym poradziłby sobie 9cioletni siostrzeniec, ale z powodów zawodowo-osobistych nie pykło. Wciąż pozostaje mi wierzyć, że w tym roku się uda ;)

David Guymer „Zabójca Krasnoludów” – wrażenia po lekturze

5 marca 2021

Ledwo skończyłem czytanie „Zabójcy krasnoludów”, a na toporze Gotreka nie zdążyła jeszcze zastygnąć krew, a ja już siedzę przed komputerem, żeby uraczyć Was swoimi wrażeniami z lektury. I choć emocje buzują jak Wiatry Magii przed Końcem Czasu (Czasem Końca?), większość z nich i tak muszę zachować dla siebie, bo spoilery w nich straszliwe, a radości Wam odbierać nie zamierzam. Cóż więc w najprzyjemniejszej z najbardziej przewidywalnych serii Czarnej Biblioteki znalazłem? Wszystko! No ale od początku, tradycyjnie i po krasnoludzku.

A początek sięga poprzedniej recenzji, po której niemal musiałem tłumaczyć się ze swojego zdania na temat książki albo opóźnień w jej dostarczaniu. Śmiałem wtedy napomknąć, że data premiery trochę się rozlazła i… nie ważne. Tym razem to z mojego gapiostwa złożyłem zamówienie trochę za późno i dostałem książkę w dniu premiery, choć wiem, że reszta korzystających z przedsprzedaży miała ją już przed weekendem (jeśli ktoś z wydawniczych zelotów odbierze to jako obelgę, to każę mu powąchać topór). W moje ręce wpadła w poniedziałkowy wieczór (popołudniówki w pracy mają zwykle swoje lepsze strony, niż opóźnianie odbioru ulubionych książek) i zabierałem się do niej z mieszaniną oczekiwania, połączonego ze złośliwością- z jednej strony w końcu interesowały mnie dalsze losy bohaterów, z drugiej świerzbiło mnie czego będzie można się doczepić. A dalej to już poszło z górki. (więcej…)

Kocioł Krwi od Mrocznych Elfów

1 marca 2021


Jest metal, są elfki – jest klimat. Jedne z ostatnich brakujących modeli w kolekcji mroczniaków zasłużyły na pomalowanie i publikację. Może samo malowanie nie urywa (choć o dziwo jestem z niego zadowolony), ale głupio jakoś było chwalić się kolekcją bez jednego z jej najważniejszych elementów.

Makiety do bitewniaków