Archiwum z miesiąca: Maj 2019

Chude psiaki i wąż ogrodowy

28 maja 2019


Przedstawiane dziś „figurki” są dość nietypowe, bo z założenia wcale nie miały być gotowymi modelami. To dość powszechne w niektórych wypraskach uzupełnienia podstawek lub elementy na fanaberie modelarza, które przypadły mi do gustu. Pieski pochodzą z wyprasek szkieletów Mantica i są dla mnie idealnym uzupełnieniem hordy ożywieńców tej firmy. Jakoś nie starałem się z nimi o kreskówkowe kolorki, które pojawiają się u mnie dość często, a jedynie zapaćkałem je na brudno tak aby jak najlepiej uzupełniały modele pomalowane dla mnie kiedyś przez Adaśka (muszę je tu kiedyś wkleić). (więcej…)

Bojowe psy

21 maja 2019


Te słodziaki znajdują się w wypraskach krasnoludzkiej piechoty z Mantic Games. Na ich pancerzach znajdują się uchwyty jak na walizkach, za które niby te krasnoludy je chwytają, żeby rzucać nimi w przeciwników i w ten sposób dezorganizować ich szyk. (więcej…)

Czarna Gwardia Mrocznych Elfów

14 maja 2019


Praktycznie koniec serii z moją kolekcją metalowych Mrocznych Elfów (chyba, że znowu przyjdzie jej się „przypadkiem” rozrosnąć). Wcześniej doświadczyliście chociażby Egzekutorów w podobnej kolorystyce, przyjdzie Wam się jeszcze zapoznać z Korsarzami. (więcej…)

C.L. Werner „Łowca Czarownic” – coś jak recenzja

7 maja 2019

Długo zwlekałem z polowaniem na tę książkę. Jakoś tak do mnie nie przemawiała, może ze względu na za mało kolorową okładkę. Oczywiście coś tam się ludzie na Stronicach Czarnej Biblioteki nią podniecali, ale bądźmy realistami – jak się ktoś podnieca książkami o elfach w kosmosie, to nie zawsze musi być wiarygodny w kwestii gustu. No ale stało się, pojechałem na Pyrkon.
Tam poczułem się staro nawet jak na własne standardy- uszkodzony kręgosłup nie pozwalał na spokojne obczajanie cosplayerek, a klimat targowiska, w którym brakuje Ci tylko Dibblera wciskającego parówki, to po 11 latach nieobecności na „konwencie” jednak za dużo. Mimo to komercyjnemu szałowi dałem się ponieść, a jednym z jego przejawów było upolowanie całej łowieckiej trylogii. I oto macie pierwszą odsłonę, w miarę możliwości bez spoilerów.

Książka urzekła mnie samym początkiem, bo zaczyna się 500 lat przed jej wydarzeniami, w samym sercu ruin Mordheim. Pan Klausner łowca czarownic, ściera się z poszukiwanym przez siebie wampirem Sibbehai’em. Niby nic, a trafiło w moje gusta już od prologu i przyznać musiałem, że moje uprzedzenia były niepotrzebne. Co więc dostałem później? (więcej…)

Makiety do bitewniaków