Wypluwki #6 – podsumowania i plany 2018/2019

3 stycznia 2019 dodał Karol


Rok 2018 przemija, a ja ledwo zauważyłem kiedy cały ten czas zleciał. Działy się rzeczy dziwne i ciekawe, smutne i wesołe, mniej lub bardziej godne zapamiętania… ale to chyba nadal nie jest blog o tym. Z mojego modelarsko/twórczego kawałka przyznam, że mógłbym być bardziej zadowolony, gdyby wyglądał tak jak na finiszu, ale niestety nie cały rok był tak płodny jak można by oczekiwać.
Co zatem się udało, a co nie? I co bym chciał w tym zakresie osiągnąć w przyszłym roku? Zacznijmy tam gdzie zawsze, czyli od początku.

W 2018 roku:
- figurkowo – planowałem zająć się modelami do Shadow War’a, a wyszedł Kill Team. Z tego względu zamiast Sióstr Bitwy skleiłem sobie bandę Wiedźm i nawet udało mi się ją pomalować. To o tyle ciekawe, że zagrałem nią dwa razy ;) Oprócz tego udało mi się pomalować Mnichów Zarazy rozpoczętych jeszcze w 2017 roku i sam nie wiem czemu nie skończonych, dokończyć drzewkom podstawki i… zostawić wszystko na długo. Przy okazji udało mi się namówić kolegę do malowania swoich modeli a to już zadziałało bardziej motywująco – od października, gdy już odpuściłem dodatkowe etaty i zakończyłem przeprowadzkę, zabrałem się za walkę ze stosem niepomalowanych, metalowych figurek kupowanych latami. Część efektów widzieliście już na stronie, część wciąż czeka na publikację, ale cały zestaw prezentuje się tak jak widzicie w zdjęciu nagłówkowym: do pierwszego pędzelka modele pomalowane od stycznia do października, za nim wszystkie kolejne, z czego te za drugim pędzelkiem jeszcze nie publikowane. O dziwo nawet Blood Rage się załapał, choć sam jego zakup odbył się z rocznym opóźnieniem. Póki co tempo malowania spada, bo w połowie grudnia skończył mi się czarny podkład do figurek. Zanim dojdzie następny, chcę zająć się pomysłami na odświeżenie kartonówek, ale o tym później.

- makietowo – w tym roku temat ucichł. Wprawdzie miasteczko pustynne wróciło do oferty, ale na przykład najbardziej klasyczne zestawy, czyli wioska fantasy (stuknęło jej już 5 lat!) i na swój sposób kontrowersyjna baza BJ-69 nie są w niej nadal dostępne. Maty jakieś tam niby powstały i to całkiem fajne, ale raczej nikomu nie potrzebne więc nie trzeba się przejmować. Drzewka się niby liczą, ale pisałem już o nich przy figurkach i za bardzo nic z nich większego nie wyszło. I choć brzmi to trochę mało produktywnie, to w sumie w jakiś szczególny sposób od planu na rok 2018 nie odbiega :P

- karciankowo – to była sprawa ambicjonalna i to zrobiłem – karcianka pt. „Krasnoludy z Klanu Wilka” jest gotowa i wisi na sklepie, choć zainteresowania szczególnego nie wzbudza. Brak pudełka to w końcu tradycja, a niektóre tradycje nie zachęcają. W każdym razie 1000 kart już za nami, mimo że wiele więcej w tej materii nie zrobiłem.

- blogowo – jak widać, póki maluję, jest co publikować. Od jakiegoś czasu udaje mi się robić ten jeden post na tydzień, mimo że dopiero pod koniec roku. Sam wiem jak się obecnie zagląda na blogi, a fejsik tak ogranicza zasięgi, że to jakieś nieporozumienie, nie mówiąc już o innych dziwach, które się na nim wyczyniają (patrząc na stronę główną Najmity od tygodnia nie widzę dwóch postów publikowanych przez ostatnie 2 tygodnie!). Robiłem co mogłem, ale jak od czasu do czasu sami tu zajrzycie albo coś zalajkujecie, to może być łatwiej ;)

Jak zwykle poszło gorzej niż bym chciał, a i tak o wiele lepiej niż się spodziewałem.

Co więc bym chciał w 2019 roku? Jedziemy!
- figurkowo – nie poddać się z malowaniem kolekcji. Nawet nie ma co nazywać czekających modeli, bo samych metali jest jeszcze koło setki, choć ich ilość wyraźnie spadła. Plastików zostało niewiele, ale może w tym pędzie zabiorę się i do nich (szkielety-łucznicy, leśne elfy z których jak za dawnych czasów chcę zrobić sentymentalnie bandę Amazonek, figurki jednostek z Blood Rage też chcą się doczekać uwagi pewnie), ale to co na razie się dla mnie liczy to utrzymanie trendu nie kupowania większej ilości modeli niż maluję. Co wcale nie znaczy, że zamierzam kupować ich mniej ;) Na pewno chciałbym jak najszybciej zabrać się za modele do Mordheim, które niedawno wpadły mi w ręce i w końcu dojść momentu, w którym stwierdzę „no to wreszcie czas na krasnoludy” bo postanowiłem zostawić je na deser. Pomalowanie tego wszystkiego w ciągu roku musiałoby się wiązać z regularnym malowaniem 2-3 modeli w tygodniu, ale kto wie? Może akurat… Żeby było śmieszniej – wciąż mówię tylko o modelach fantasy, którymi na razie w nic nie gram. Modele SF to zupełnie inna bajka, ale chyba nie na przyszły rok.

- makietowo – tym razem chciałbym nie odpuścić i chociaż odświeżyć zestaw wioski fantasy, ale tak na wypasie – żeby można z niej było zrobić prawdziwe miasto, najlepiej z murami miejskimi, wieżami i fajerwerkami, mimo że jakoś nie widzę, żeby miało być na nie zapotrzebowanie inne niż ja sam. Na szczęście nie samymi kartonówkami człowiek żyje, więc zbieram już materiały na wyznaczenie sobie w piwnicy lub garażu makietowego warsztatu, w którym wreszcie będzie można zabrać się za styrodur i malowanie z większym rozmachem. Problem w tym, że w piwnicy brak źródeł zasilania, a w garażu zimą trochę zimno, nie? Nie ważne – w 2019 ma ruszyć warsztacik i mieć własne osiągniecia!

- karciankowo – akurat w kwestii samych gier bym chętnie trochę odpoczął, ale może nie tak bardzo jak mogłoby się wydawać. Mam rozpisaną grę deckbuildingową o elfach, w takim ich trochę pratchettowym postrzeganiu, ale teraz trzeba by było usiąść przy niej i zacząć robić grafiki, a to dość praco i czasochłonne, zwłaszcza że kart ma być 500 i tym razem w pełnym kolorze. No i może wypadałoby z tą grą o krasnoludach coś wreszcie zrobić, w końcu jakaś szczególnie zła nie jest.

- blogowo – publicznie – no tu właśnie chyba chciałbym żeby najwięcej się zadziało, żeby już nie tylko na blogu się udzielać. Trochę zaniedbałem spotkania klubowe i z powodu studiów weekendowe festiwale, a chciałbym to nadrobić. W przypadku bloga te minimum 3 wpisy na miesiąc wydają się całkiem realne, więc będę do nich dążył jak się tylko da, może da się to też jakoś przełożyć na fejsika, zanim go znienawidzę już do końca. To co mi się jednak naprawdę marzy, to zrobienie jakiejś małej (naprawdę małej i skrajnie lokalnej) wystawy z figurkami i makietami w którymś z lokalnych domów kultury lub muzeów… nic to, trzeba malować i zobaczyć czy coś z tego wyjdzie ;)

Ambitnie? Wątpię. Aktywnie? Owszem. Realnie i z większym rozmachem niż ostatnio. A to już brzmi rozwojowo.
Niech ten Nowy Rok będzie dobrym rokiem!

Wypluwki ,

Strona główna » Wypluwki » Wypluwki #6 – podsumowania i plany 2018/2019

Komentowanie wpisów zostało wyłączone z powodów praktycznych.
Jeśli chcesz pogadać na temat tego lub innych wpisów, albo zwyczajnie nawiązać z nami kontakt,
odwiedź naszą stronę na Facebooku.

Makiety do bitewniaków