Malowanie figurek dla naprawdę początkujących

16 stycznia 2018 dodał Karol

Obrazek z megapixl

Do napisania tego „poradnika” przekonała mnie zimowa deprecha, dwie butelki coli i cierpienia kolegi próbującego przedstawić jeden ze swoich pierwszych pomalowanych modeli na klubowym fejsiku. I wcale nie chodzi o to, że umiem malować i mogę doradzać. Chodzi o to, że nie umiem malować i doskonale wiem, że niektóre porady są naprawdę świetne, ale zupełnie nieprzydatne komuś kto dopiero się uczy. Czasem to po prostu jak poradzić komuś co zmienić w php jego strony, gdy on nie zna nawet html (za moich czasów się ich używało, teraz jeszcze się zdarza, czy już nie?) – porada jest dobra, ale dla kogoś kto wie o czym mówisz. Czas więc na tutorial od bardzo średnio zaawansowanego dla naprawdę początkujących. Jak malować figurki dla Laików przez duże L.
Lecimy!

Coś czego nie ogarniałem długo, ale w końcu pojąłem to:

SPRZĘT
Podstawa podstaw. Farbki do figurek i farbki modelarskie to nie to samo. PACTRA nie kryje, HUMBROL kryje, ale równie dobrze możesz je okleić plasteliną. Poszukaj rozwiązań do figurek choć wyjdzie trochę drożej. Będzie po prostu łatwiej i nie walniesz wszystkiego od razu w kąt. Są farbki od GW, jest Vallejo, jest Army Painter – bierz! Że trochę droższe? Cóż… jak pomalujesz wcześniejszymi to i tak będziesz musiał wywalić i kupić inne, więc jak wolisz. Wiem co mówię. Gdy zmieniłem farbki okazało się, że „umiem malować” :P
Dodatkowo – nie udawaj daltonisty. Zielony to nie zielony. Są różne odcienie zielonego. Tak – profesjonaliści mieszają farby i z zielonego, i bieli zrobią różne odcienie. Nie jesteś profesjonalistą, kup kilka zielonych. Nie dość że nie wymieszasz farbek, to jeszcze nie znajdziesz później właściwego odcienia – po prostu kup ich przynajmniej dwie sztuki. Do tego wash. Tak, wiem – profesjonaliści nie używają washy. Nie jesteś kutfa profesjonalistą!

Pędzelki bierz dostosowane do potrzeb. Będą takie które gubią włosie jak Wioletta Villas i takie które zajeżdżają się po pierwszym drybrushu – sam zdecydujesz które się nadadzą. GW robi to o tyle fajnie, że nazywa grubości zgodnie z zastosowaniem, reszta różnie. Trzymaj jeden do podstawowych kolorów, cieńszy do dokładnego malowania, jeszcze cieńszy do szczegółów, jeszcze cieńszy do detali, do washy weź co bądź, a do suchego pędzla cokolwiek co już zajechałeś bo i tak się popsuje – pędzelków nigdy dość! I zawsze pamiętaj – w farbie maczasz końcówkę pędzelka. To nie malowanie ścian ani seks, że musisz włożyć całego. No chyba że Cię stać na wymianę pędzla i farby (komentarz dotyczy zarówno figurek, jak i malowania ścian czy seksu).

KOLEJNOŚĆ MALOWANIA

1. Najpierw połóż podkład. Spray jest fajny. Czarny jest łatwiejszy niż biały. Kolorowe spraye są spoko, ale czarny jest bardziej uniwersalny. Nie marudź, dopiero zaczynasz, po prostu posłuchaj. Jak szukasz oszczędności to nie zabieraj się za figurki, tylko znajdź sobie jakąś darmową grę online. Zawsze nakładaj go z większej odległości bo zalejesz szczegóły. To co malujesz sprayem postaw w jakimś kartoniku na jednej z wewnętrznych ścianek i dopiero pryskaj, tak żeby farba została w kartoniku, bo inaczej pomalujesz sobie cały pokój. Farba w nosie to standard, nie przejmuj się nią. Jak chcesz to podstawkę przyklej taśmą, bo ci figurkę spray zwieje :P

2. Drugi połóż kolejny kolor, który nie będzie odbiegał od podkładu i podejdzie pod klimat. Możesz nim uwalić całą figurkę, byle nie na mokro, a suchym pędzlem (to taki co już myślisz że nie ma za bardzo farby i nie kryje, ale maziasz dalej, a on robi spoko cień na wystających elementach – super efekt, ale strasznie zajeżdża pędzelki) albo sprayem z daleka. Może to być ciemnoszary dla jaśniejszych modeli albo brązowy dla całej reszty. Uwypukli ci detale niewidoczne na samym podkładzie, a i świetnie nada się pod kolory które mniej kryją. Jak malujesz coś w konkretnym odcieniu możesz użyć sprayu w konkretnym kolorze, ale tylko wtedy.

3. Nakładanie koloru. Pamiętaj, że jasne kolory zawsze kiepsko kryją na czarnym. Czerwony też kiepsko kryje na czarnym. Zasada jest taka, że jedziesz od ciemniejszego koloru do coraz jaśniejszego, pokrywając coraz bardziej wystające obszary. Na przykład czarny podkład, brąz, potem ciemna czerwień, potem jasna czerwień na szczegóły. Jasne że wygląda kijowo, ale przyjdzie wash i poprawi. Chcesz więcej kombinacji?
Czerń – brąz – czerwień – jasna czerwień już była. Po brązie możesz dać też ciemną skórę – jasną skórę, klasycznie jasny brąz, możesz trzasnąć też kolory kości czy biele, nie mówiąc już o miedzi czy złocie… wszystko po brązie! Konkretne odcienie możesz zmieniać po drodze jak w drzewku decyzyjnym, którego Ci tu nie rozrysuję, bo nie mam painta.
Zielenie, Niebieski, Fiolety – to sobie możesz kłaść na czerń, zwykle spoko kryją. Większość kolorów ma tyle odcieni, że możesz kłaść po kilka warstw, a gdy nie kryją – poprawić. Pamiętaj tylko o tej kluczowej zasadzie – OD CIEMNIEJSZEGO DO JAŚNIEJSZEGO. Tyle naprawdę styknie.

A na koniec kolorów słowo o czerni. Czerń jest trudna, nie będziesz jej miał jak wycieniować washem, więc jako początkujący po prostu jej unikaj na modelach i tyle, bo będzie wyglądać jak nie pomalowany podkład :P Niech będzie na samym podkładzie i więcej nie musisz jej widzieć. Ja tak robię bo się czerni boję. Wezmę się za nią jak dorosnę.

4. Pamiętaj o szczegółach i kolor nakładaj jak najdokładniej. Nie pykło? Popraw! Poprawki są łatwiejsze niż myślisz i trwają szybciej niż myślisz – wystarczy otworzyć słoiczek i poprawić kolorem którym trzeba.

5. Model ciągle wygląda jak kolorowa kupa? To dobrze! Nie jesteś profesjonalistą, więc mało kto Ci to powie, ale tak właśnie ma wyglądać. Od tego masz washe. Czarny sprawdza się idealnie, bo modele brudzi i dodaje efekt cienia, ale na różnych kolorach możesz próbować różnych efektów z krwawieniem włącznie (mój ulubiony!). Porównując do kupy washe nadają modelom glazurki. A że to pójście na łatwiznę? Oczywiście! Jesteś do cholery początkującym, po co chcesz sobie utrudniać, skoro jeszcze Ci się ręka trzęsie?! Później wyostrzysz kolor (w tutorialach znajdziesz jak).

ZŁOTE RADY
To wszystko to co i tak usłyszycie na forach czy innych fejsikach, a i tak nie wiecie co z tym zrobić. Są mądre, tylko czasem bardziej wkurzają niż pomagają. W końcu je docenisz, póki co załączam słowniczek i próby ich zhakowania:

„Maluj, maluj, maluj! Po 30-40 figurce będziesz umiał!” (pozdro Jarma! ;) ) – nie no spoko, jasne że tak. Tylko czemu nikt mi na początku nie powiedział, żebym kupił wiadro nikomu niepotrzebnych goblinów do nauki, tylko wydałem całą pensję na armię, którą już chcę grać?! Rada spoko, ale fajnie jednak mieć od razu ładne modele, nie? Co z tym zrobić? Po prostu zacząć od najmniej skomplikowanych modeli, a później do nich wrócić, żeby je poprawić. Idź do trudniejszych wraz ze wzrostem poziomu umiejętności. I nie chodzi o to, że Twój generał będzie brzydki – może akurat on Ci wyjdzie. Po prostu na mniej trudnych modelach zobaczysz, czy masz do tego w ogóle cierpliwość, doświadczysz czym różni się suchy pędzel od mokrego, ile farbki nałożyć na model i co tak naprawdę robią washe. Myślałeś, że od razu będziesz to umiał?

„Czytaj tutoriale i patrz jak robią to inni” – to akurat fakt, jest się czego nauczyć. Tylko kurczę pamiętaj, że robią to profesjonaliści i tego efektu raczej nie osiągniesz. Przynajmniej nie od razu. Tobie wystarczą przejścia kolorów, których nie zauważy Twoja babcia, bo alternatywą jest coś co lepiej przedszkolak zrobi, nie musisz więc od razu dążyć do gradientów jak przy filmach 4k. Jak wygląda kolor, jak leci krew po ostrzu, jak zrobić pochodnię czy światło – spoko. Jak pomalować chusteczkę do nosa, tak żeby było widać przejście między wątkiem a osnową, albo jak na książce o stronie na 1cm wpisać cytat z biblii – nie!

Na koniec coś od siebie – jeśli patrzysz na figurkę i Ci się nie podoba – to znak, że jeszcze nie skończyłeś. Po prostu siedź nad nią i poprawiaj, aż będziesz chociaż trochę zadowolony. A jak Ci się podoba to dobry moment żeby ja odstawić (i może wrócić do niej kiedyś) żeby się nią nacieszyć… a niekoniecznie pokazywać profesjonalistom, żeby Ci ją zjechali w górę i dół ;) Tak dla własnego komfortu :) Ja zwykle mam tak, że do położenia washy model wydaje mi się paskudny i mam ochotę rozwalić go o ścianę – później przychodzi wash i model nadal jest paskudny, ale przynajmniej nie chcę już nim rzucać ;)

Porad byłoby pewnie więcej, ale tak naprawdę nie są już wtedy dla najbardziej początkujących. To wpis dla tych, którzy siadają do swojej pierwszej, no może trzeciej figurki, bo dwie pierwsze nie wyszły i nie wiesz dlaczego. Nie nauczy cię malować – po prostu przed nauką biegania podpowiada jak założyć buty. No i to by było na tyle. Mam nadzieję że pomogłem ;)
Miłego malowania (jeśli jeszcze nie masz dość)! ;)

Poradniki modelarskie ,

Strona główna » Figurki » Poradniki modelarskie » Malowanie figurek dla naprawdę początkujących

Komentowanie wpisów zostało wyłączone z powodów praktycznych.
Jeśli chcesz pogadać na temat tego lub innych wpisów, albo zwyczajnie nawiązać z nami kontakt,
odwiedź naszą stronę na Facebooku.

Makiety do bitewniaków