Skurcz Półżywy ze „Skabrusa”

21 sierpnia 2017 dodał Karol


Skurcz był niegdyś całkiem nieźle zapowiadającym się Panem Wojny klanu Skurvy (lubię to słowo, chociaż „szkorbut” nie brzmi już tak samo). Jego flota siała umiarkowany postrach na wybrzeżach Tileii, jednak szczurkom nie udało się pociągnięcie tego dalej. Zaczęło się od tego, iż głód Skurcza w poszukiwaniu spaczenia skierował go do poszukiwania Cmentarzyska Galeonów, które wydawało się być nim przepełnione po brzegi.
Którejś więc magicznej nocy, gdy pełna zielonej poświaty mgła przyciągnęła go do siebie, ruszył w nią bez wahania, choć nadal z klasycznym szczurzym strachem. Świecące na zielono światełko okazało się nie być jednak spaczeniem, a wabikiem potężnego lewiatana. Szczurki nigdy nie były zbyt odważne, więc z samego strachu bez zastanowienia wypaliły w niego z każdej broni jaką miały, przez co wkurzyły go niemiłosiernie. Z floty zostały głównie unoszące się na wodzie kule z mosiądzu, a okręt Skurcza załapał się prosto w potworną paszczękę. Z samego statku nie zostało wiele, ale o dziwo załoga wciąż żyła i nie przestała walczyć. Setki skavenów rozrywały bestię od środka przebijając się przez jej flaki, niszcząc serce i zostawiając w sumie tylko unoszącą się na wodzie powłokę. O dziwo okazało się to najkrótszą drogą na Cmentarzysko, bowiem nim walka zdążyła się zakończyć, truchło stwora już zalegało na jego wodach wraz z zawartością. Zawartością uwięzioną wśród gazów rozkładowych bestii i powoli umierającą w męczarniach, żeby nie było. Na Cmentarzysku ciałko upatrzył Noctilus i nieświadomy nie-żyjątek wewnątrz, postanowił Lewiatana wskrzesić. Oczywiście wraz z nim z zaświatów powróciły również szczury.
Najprawdopodobniej z powodu przesycenia spaczeniem za życia, w ciałach Skurcza i jego załogi zachowała się cząstka ich pokrętnej świadomości. W ukryciu lewiatanich flaków zaczęli więc z resztek swej floty odbudowywać pokład, spaczeniowe maszyny i montować działa, aby rozkładającą się bestię zamienić w nowy statek. Gdy skaveni poczuli w swych głowach wezwanie Noctilusa, zadbali o siebie wieszając w miejsce wabika bestii swój spaczeniowy dzwon, aby osłabić jego wpływ. Hrabia był pod wrażeniem. Zamiast niszczyć niepokorne sługi, zawarł ze Skurczem pakt: w zamian za wieczną służbę we flocie, tyle spaczenia ile zdoła odnaleźć. A że pierwsza bryła którą otrzymał była ogromna, skaven nie miał wątpliwości, że przynajmniej na razie wymiana mu się opłaca.

Skabrus
To statek z horroru. Wszędzie flaki, biegające po pokładzie szczury i mosiężna maszyneria napędzana spaczeniowymi błyskawicami. Na jego czole wisi wielki dzwon, który niejednego żeglarza wpędził już w ciemnościach w marny los.

Jak to działa?

Prędkość, wytrzymałość, załogę, ostrzał, zwrotność – wszystko w standardzie, okręt jak okręt. Różnica taka, że wszystkie pociski ignorują pancerz, przez co robaczek staje się prawdziwym otwieraczem na krasnoludzki Ironclad i to chyba jego główne przeznaczenie, bo wiele więcej pola do popisu nie ma. Sam Skurcz to jednak cienias jakich mało – najgorsze dowodzenie w grze, szansa 50/50, że jakikolwiek rozkaz się uda. W pojedynkach też jaj nie urywa, bo gorszy od niego jest tylko Złoty Mag, ale tamten przynajmniej ma swój miecz. Może za to próbować uciekać od każdego abordażu dzięki specjalnemu rzutowi na 2+, niewykluczającemu dalszych ruchów, a nawet kolejnej próby ucieczki na zwykłych zasadach.

Galerie

Strona główna » Figurki » Galerie » Skurcz Półżywy ze „Skabrusa”

Komentowanie wpisów zostało wyłączone z powodów praktycznych.
Jeśli chcesz pogadać na temat tego lub innych wpisów, albo zwyczajnie nawiązać z nami kontakt,
odwiedź naszą stronę na Facebooku.

Makiety do bitewniaków