Król Amanhotep z „Klątwy Zandri”

14 sierpnia 2017 dodał Karol


Starożytni królowie z Nehekhary bogaci byli ponad wszelkie wyobrażenie. W czasach świetności władali sercem ludzkiego świata, spali na złocie i nikogo się nie bali. Wtedy właśnie przyszedł Nagash i zamienił wszystkich w ożywieńców. Bardzo zawistnych i w swej nieumieralności pamiętliwych. Z tej wesołej gromadki prym w mściwości wiódł Amanhotep Nietolerancyjny z Zandri, a to właśnie jego obrobił Jaego w poszukiwaniu kasy na sfinansowanie wycieczki w zaświaty. Wprawdzie zdążył ograbić jedynie grobowce mniejszej szlachty z przedmieści, ale wystarczyło zarówno na opłacenie floty, jak i zaskarbienie sobie wiecznej nienawiści staruszka, który potrafi ponoć wyczuć położenie każdej monety ze swego królestwa.
Król – jak to nieśmiertelny król z mocą sprawczą – przywołał sobie wielką galerę, zbudowaną w większości z ograbionych grobowców. Resztki piramid, murów miejskich, necrosfinksa i największych necrolitycznych kolosów zostały wmontowane w kadłub razem z gigantycznym szafirem skupiającym moc słońca. „Klątwa” (choć w tym wypadku kojarzy mi się bardziej z rzucanym bluzgiem) była gotowa, a sam król poprzysiągł sobie, że odbierze jedną piracką duszę za każdą skradzioną monetę. Dowiedział się czego chciał o Jaego, poznał jego zamiary i przetransportował się na cmentarzysko by zawszeć pakt z Noctilusem – wampirem nie spodziewającym się jeszcze, że to nie on ma w tej parze pociągać za sznurki.

Klątwa Zandri

Okręt ten jest odmienny nawet jak na standardy khemrijskich flot. Setki nieumarłych wioślarzy, nie mniej żołnierzy, wielkie Ostrze Kharpesh na dziobie zrzucające klątwy na każdy okręt którego dotknie (na wypadek gdyby rozerwanie kadłuba nie wystarczyło), potężne statuy strażników, katapulty i balisty na burtach, robią z niego machinę zniszczenia. Do tego kryształ palący wszystko na swej drodze… Tak się wysyła karne ekspedycje!

Jak się to przekłada na rozgrywkę?

Po pierwsze: okręt jest najwolniejszym w grze. Ciężko rzec czy w takich warunkach to dobrze, czy źle, że nie ma żagli. Dobrze, że chociaż na sterowność nie narzeka. Ze wszystkich pomniejszych okrętów ma najmocniejszą załogę, strzela też jak krasnoludzki pancernik, do którego chyba jest najbardziej podobny, ale nie posiada jego pancerza. Sam król dowodzi nieźle, a w pojedynkach ustępuje tylko elfowi z drużyny przeciwnej (przecież nie będzie walczył z wampirem, nie?). Dodatkowo raz w ciągu gry, gdy dochodzisz do wniosku, że to właśnie ten kluczowy moment, może wykonać specjalny test dowódczy, pozwalający mu do końca tury zwiększyć o k3 (jeden rzut na wszystkie) statystyki Szybkości, Załogi i Ostrzału.

Galerie

Strona główna » Figurki » Galerie » Król Amanhotep z „Klątwy Zandri”

Komentowanie wpisów zostało wyłączone z powodów praktycznych.
Jeśli chcesz pogadać na temat tego lub innych wpisów, albo zwyczajnie nawiązać z nami kontakt,
odwiedź naszą stronę na Facebooku.

Makiety do bitewniaków