Hrabia Noctilus z „Krwawego Rozbójnika”

9 sierpnia 2017 dodał Karol


Historia zaczyna się w mrocznych zakątkach Sylvani. Nykalus von Carstein jak najbardziej dzielił z rodziną ambicje rzucenia ludzkości na kolana, jednak chyba nie do końca widział w tym rolę znienawidzonego Imperium. Latami studiując tajniki nekromancji i porównując swoją wiedzę z posiadanymi mapami, doszedł do wniosku, że nie tylko Sylvania nadaje się do roli skupiska mrocznych mocy- gdzieś tam daleko na morzu było kolejne, o wiele potężniejsze nawet, źródło potęgi, którym nie trzeba się z nikim dzielić, bo żaden inny megaloman nie zamieszka przecież wśród fal – wir.
Jemu mieszkanie wśród ryb nie przeszkadzało. Problemem za to była sama przeprowadzka. Długo studiował tajniki translokacji z Magii Cienia, aż wreszcie udał mu się numer, który sam w sobie zapewniłby mu wieczną sławę. Przywołał dwanaście setek własnoręcznie ubitych wskrzeszeńców i ustawił ich wokół zamku tak, by zsynchronizować się z wirem. Później nakazał całym zastępom duchów i nietoperzy kręcić się wokół zamku w tym samym celu, a na końcu zrobił burzę.
Huk który przy tym nastał obudził nawet Karla Franza w Altdofie, bo jak wszyscy wiedzą chłopak lekki sen miał, a co chwila mu tam coś trzaskało. Zamek zniknął, a kawałek Imperium odetchnął. Za to wiele rzutów beretem dalej cała armia nieumarłych, wraz ze swoim zamkiem zawisła nad falami oceanu. Przesycony mocną Nykalus poszedł za ciosem i z wraków zalegających wszędzie galeonów zbudował kadłub na którym osadził swoje siedliszcze. Zapewne w ataku szaleńczego śmiechu znanego z mrocznych filmów, nasz wampirek przybrał nowe imię i kazał nazywać się Noctilusem (nietoperzom chyba, przecież same trupy miał wkoło), a nową chatynkę „Krwawym Rozbójnikiem” (w jego języku musiało brzmieć to klimatyczniej).
Potęga wiatru śmierci otaczająca cmentarzysko dała Noctilusowi moc kontroli nad wszystkim co przekroczyło jej bramy. W jedną noc podporządkował swej woli załogę „Cienistego Widma” i zawarł pakt z kapitanem Czarnego Krakena. Z małego krwiopijcy ze smętnego, imperialnego zadupia, stał się władcą śmierci na morzach całego świata, z nocy na noc zwiększając swą potęgę i zasięg swojego królestwa.

Krwawy Rozbójnik
Ciężko do końca zdecydować, czy to okręt, czy kawał klifu z postawionym na nim zamkiem. Jego kadłub stanowią resztki zatopionych galeonów stopionych w groteskową całość i to one unoszą potężną masę ziemi i kamienia. Setki nieumarłych stanowiących załogę uzupełniane są o każdego tonącego w morskich wodach noc w noc, a niejedna walcząca z nim załoga staje teraz na jego pokładzie za swymi własnymi działami. Ze szczytu zamku Noctilus kontroluje zarówno samą załogę, jak i wszystkie martwe stwory wokół niego, a mgła która się wokół niego unosi pozwala mu pojawiać się i znikać w dowolnym zakątku globu.

Jak sprawdza się w walce?
Porównywać nie ma go nawet do czego. Może nie jest najszybszym i najzwrotniejszym okrętem w grze, ale ma najwytrzymalszy kadłub i najliczniejszą załogę. Dodatkowo kadłub ten potrafi regenerować, co sprawia że dowolnie długi ostrzał może mieć gdzieś- zatopienie Rozbójnika to niełatwe zadanie wymagające współpracy kilku okrętów, a pamiętać trzeba, że ma on zwykle jeszcze jakieś wsparcie.
Sam Noctilus dowodzi jak i czym chce, bo pozwala mu na to wartość dowodzenia. W pojedynkach jest niedościgniony, rzuca bowiem największą ilością kostek w grze. Na koniec w ramach rozkazów może przejmować kontrolę nad morskimi stworami pojawiającymi się wśród wód. Ogólnie: słodki jest. Naprawdę. Jaego łatwo mieć nie będzie…

Galerie

Strona główna » Figurki » Galerie » Hrabia Noctilus z „Krwawego Rozbójnika”

Komentowanie wpisów zostało wyłączone z powodów praktycznych.
Jeśli chcesz pogadać na temat tego lub innych wpisów, albo zwyczajnie nawiązać z nami kontakt,
odwiedź naszą stronę na Facebooku.

Makiety do bitewniaków