Chełmża 2014 – turniej Infinity

20 sierpnia 2014 dodał Karol


Stało się. Nie do końca wiem jak, ale się udało. Otóż wreszcie ruszyłem swoje grube dupsko i wybrałem się na turniej. Nie jako gracz oczywiście, nie jako cheerleaderka nawet! Pojechałem jako sponsor. I tak oto mimo świata próbującego zmusić mnie do nie ruszania się dalej (najpierw kumpel na moich oczach rozbił się motorem, później dziecko kolegi mającego się ze mną spotkać dostało odpryskami butelki w twarz na koncercie, a na zakończenie jakiś żul wyrwał wycieraczki z auta którym miałem dojechać na nocleg), wsiedliśmy z młodą w poranny pociąg do Torunia. Stamtąd, pod opiekuńczym skrzydłem Szychy trafiliśmy już do Chełmży, nieoficjalnie określanej jako polska stolica Infinity (Przez kogo? Jasne że przeze mnie! ;) )

Co tam w sumie robiłem? Śmierdziałem ;) Znaczy się: próbowałem być reprezentacyjny jakoś, ale średnio mi szło. Oglądałem domki, figurki, zwiedzałem Chełmżę i unikałem relacji międzyludzkich jak na prawdziwego no-life’a przystało. Wprawdzie dowiozłem cały karton makiet z placówki badawczej do gry, ale Chełmżanie dysponowali już jednym, a i inne ekipy z terenami sobie nie żałowały: na turnieju suto zastawiono 14 stołów, z czego 12 było w ciągłym użyciu. Nieskromnie zaznaczę, że 2 i 2/3 z nich w całości zastawione było makietami z Baltazar Games, a i na niektórych z pozostałych nadal się one pojawiały… ;) Wprawdzie efekt miały głównie tam, gdzie była świetna mata z Warszawy, ale będę twierdził, że to szczegół ;)

Na szczęście nie byłem sam: Wisła biegała między stołami robiąc zdjęcia, pomagała Garranowi przy drobnostkach organizacyjnych o które prosił i w przeciwieństwie do mnie przynajmniej jakoś wyglądała ;)

Nie grałem, więc nie będę się produkował co do samego turnieju. Organizacyjnie wydawał się dopracowany, uczestnicy w ilości 25 osób dopisali, dwóch organizatorów biegało, gadało i latało jak małe bączki by być dostępnymi przy wszystkim. W sobotę wieczór przygotowali nawet grilla, ale jakby ktoś pytał kto go rozpalił, to byłem to ja :P

O ile wyniki bitew nie do końca mnie interesowały, o tyle nagrody powaliły. I to nie tylko za pierwsze miejsca. Tak naprawdę każdy z graczy na coś się załapał, a najskromniejszą nagrodą był blister z figurką plus bonusy (w formie na przykład plakatów). 25 soczystych nagród od miejsca pierwszego po ostatnie! Parafrazując klasyka: „Mają rozmach, nana nana”.

I to by było na tyle. Jasne że mógłbym powiedzieć coś więcej, ale parafrazując kolejnego klasyka „co się działo w Chełmży, zostaje w Chełmży”. Jak chcecie wiedzieć więcej, to po prostu przyjedźcie za rok! :) Na pewno będzie warto!

Jeśli jesteście zainteresowani większą ilością zdjęć z tej imprezy (Chełmża, 16-17 sierpnia 2014), znajdziecie je na fejsbukowej stronie Infinity Polska. Wszystkie zrobiła Wisła, nie ja, więc nie musicie się krępować z lubieniem ;)

Ciekawostki ,

Strona główna » Ciekawostki » Chełmża 2014 – turniej Infinity

Komentowanie wpisów zostało wyłączone z powodów praktycznych.
Jeśli chcesz pogadać na temat tego lub innych wpisów, albo zwyczajnie nawiązać z nami kontakt,
odwiedź naszą stronę na Facebooku.

Makiety do bitewniaków