Battle Pope [18+] – gdy kontrowersje to za mało

17 maja 2013 dodał Karol

Jak byłem troszkę młodszy, to myślałem, że Lobo jest przekozakiem i nikt nigdy w historii komiksu nie pobije tak mroczno cukierkowej postaci. Bo czym niby można by przebić największego psychopatę w galaktyce, któremu w czaszce gra heavy metal, a nieśmiertelność zapewnił sobie tym, że ani w niebie, ani w piekle go nie chcą? Kupa mięśni, świetny motor, niezły gust muzyczny i nieustające powodzenie u lasek robiło z niego doskonałą alternatywę dla przekolorowanych herosów w getrach i majtkach zakładanych bezpośrednio na nie.

Wtedy jednak nie znałem (bo w sumie jeszcze jej nie było) serii Battle Pope. Gdy już do tego doszło, bluźnierczy Lobo spakował swój plecak i starym zwyczajem stwierdził „nic tu po mnie”, po czym odleciał z obszarów kontrowersyjnego komiksu w inne, bezpieczniejsze rejony. W końcu w przesłaniu swoim (o ile się już znalazło) nabijał się tylko z popkultury, a ciężko czymś takim stanąć w konkury z kimś, kto bez żadnych skrupułów nabija się z całego zaplecza religijno-kulturalnego miłościwie nam panującego społeczeństwa zachodniego. A że kościół katolicki ma w nim największy udział, to posłużył za materię do bezczeszczenia specyficznym poczuciem humoru autorów. Przyznam, że jak na Kanadyjczyków, to pojechali sobie całkiem ostro!

Od razu zaznaczę, że komiks przeznaczony jest dla czytelników pełnoletnich. Wprawdzie treść ma poziom dowcipów, jakim raczą się zwykle dzieciaki w okresie buntu młodzieńczego, ale im bym raczej go do łapek nie dawał. W sumie to chyba bardziej na monitory, bo w Polsce, możecie być pewni, że raczej nikt go nie wyda. No chyba że ktoś ma skłonności samobójcze, albo lubi reklamy w klimacie wielkich skandali z udziałem środowisk religijnych, ale koniec końców i tak przeszedł by przez więcej procesów sądowych niż sprzedał egzemplarzy… Dlaczego? Już wyjaśniam!

Głównym bohaterem 14 wydanych zeszytów (z czego ostatni tak naciągany, że cieszę się iż po nim nic nie wydano) jest Oswald Leopold II. Z zawodu papież, tylko taki trochę pechowy. Całe życie dbał o to, żeby nim zostać, a gdy już przyszła władza, laski i pieniądze, to Bóg się trochę wścierbił i postanowił ogłosić koniec świata. Tak oto z piekieł wyszły całe legiony potępionych, a trwająca lata wojna niemal wytrzebiła obie strony konfliktu. Koniec końców podpisano traktat pokojowy, bramy do piekieł zamknięto, a ludzie i diablęta starają się koegzystować w świecie w którym przyszło im wspólnie utknąć. Do czasu. Podstępny Lucyfer, zarządzając swoją paskudną korporacją, postanowił uwięzić bohaterskiego dowódcę anielskich wojsk Michała (Bóg przyznał się do błędu w osądzie i zastosowaniu grupowej odpowiedzialności, więc wysłał go do ochrony ostatnich sprawiedliwych), aby dzięki jego aureoli połączonej z diabelskim porożem osiągnąć potęgę równej boskiej. Niestety, jako że świat nie może sobie pozwolić na aż takie bluźnierstwo, sprawę ktoś musi załatwić. Zgadnijcie, kto może nadać się do tego najlepiej? Jasne że papież, wychowywany latami przez Bruce’a Lee!

Tak się zaczynają tylko pierwsze zeszyty, ale o tę fabułę rozbijają się też pozostałe. Całość okraszona udziałem sporej ilości bohaterów (hipisowski Jezus, banda ciekawych diablików, mechaniczne zombie, święty Mikołaj czy zrzędliwa właścicielka mieszkania), przaśnym i niemal niczym nieskrępowanym humorem oraz umięśnionymi facetami (ten seksizm jest ostatnio w komiksach niewybaczalny!), tworzy przepis na fikuśne, acz całkiem słodkie i sympatyczne danie. Pod warunkiem oczywiście, że czyjeś gardło jest gotowe na przełknięcie tak obrazoburczych treści… Jak dla mnie może trochę za mało fajnych lasek (tak naprawdę tylko najświętsza panienka jest godna uwagi) i związanej z nimi nagości (no ja Was proszę! Narazić się wszystkim wkoło, skupić na ośmieszaniu największej religii świata, okrasić to sporą dawką bluzgów i brutalnej przemocy, a nie pokazać żadnego cycka? Wstyd!), ale myślę że na rozluźnienie i poszerzenie znajomości tematu się nada.

Jeśli nie lubisz tematów tabu, nie przeszkadza ci poczucie humoru na poziomie gimbazy i od czasu do czasu lubisz się odmóżdżyć przy niewymagających treściach, to ten komiks jest dla ciebie. Jakaś piracka załoga na pewno jest w stanie ci go przywieźć z Kanady nawet z polskim tłumaczeniem ;)

Tylko nie pokazuj dzieciom, naprawdę! Rodzicom lepiej też nie pokazuj…

Komiks , ,

Strona główna » Komiks » Battle Pope [18+] – gdy kontrowersje to za mało

Komentowanie wpisów zostało wyłączone z powodów praktycznych.
Jeśli chcesz pogadać na temat tego lub innych wpisów, albo zwyczajnie nawiązać z nami kontakt,
odwiedź naszą stronę na Facebooku.

Makiety do bitewniaków