Archiwum z miesiąca: Maj 2013

Sandy Mitchell „Posłaniec Śmierci” – prawie recenzja

31 maja 2013

No i stało się! Znowu zabrałem się za czytanie książek z Czarnej Biblioteki i udało mi się trafić na coś, pod co mogę podpiąć określenie „całkiem niezłe jak na Warhammer’a”.

Zacznijmy od małej uwagi na temat serii (bo jak zwykle okazuje się, że mimo braku zapowiedzi to pierwszy tom większej całości): „Posłaniec” osadzony jest w mrocznym, młotkowym świecie, ale jeśli spodziewacie się wielkich kampanii militarnych i spektakularnych bitew, to się srogo zawiedziecie. Targetem tej książki są bowiem RPGowcy zakochani w WFRP, o czym od razu ostrzega logo na okładce. Co to zmienia? A no to, że nasza uwaga w trakcie czytania będzie bardziej skupiona na intrygach i perypetiach garstki bohaterów, niż opisach wspaniałych manewrów i pełnego chwały utrzymywania linii przy chronieniu artylerii.

Bohaterem książki jest Rudi, który jak stereotypowa większość RPGowych bohaterów nie zna swoich rodziców. Mieszka z ojczymem przy jakiejś zapadłej wioseczce, z grzeczności określanej jako miasteczko, ale i tam woli trzymać się lasów, bo najwyraźniej jest lekko aspołeczny. (więcej…)

Battle Conquest – sieciowa podróbka WFB

22 maja 2013

Może wy też tak czasem macie, że coś Wam się podoba TYLKO dlatego, że przypomina coś co lubicie? Podejrzewam, że u ludzi to całkiem normalne, inaczej rynek podróbek nie rozwijał by się aż tak dynamicznie i nie trzymał się tak stabilnie, mimo ciągłej z nim walki. W tym wypadku wpadłem na grę sieciową, co do której źródła inspiracji nie mam najmniejszych wątpliwości.

Battle Conquest, to gra sieciowa którą znalazłem przeglądając nowości flashowe na Kongregate. Czasem klikam tam sobie w poszukiwaniu najróżniejszych sieciówek, bo posiadanie konta loguje mnie do nich automatycznie i nie wymaga tego fejsbukowego, głupiego zapraszania znajomych (zwykle). Czym mnie urzekła? Bezczelnym wzorowaniem się na starych, battlowych grach komputerowych. Tęsknisz za SotHR albo Dark Omenem? Lubisz gry sieciowe? To ma szansę Cię przekonać, o ile jesteś gotów na długie oczekiwania między bitwami i powolne awanse jednostek… (więcej…)

Battle Pope [18+] – gdy kontrowersje to za mało

17 maja 2013

Jak byłem troszkę młodszy, to myślałem, że Lobo jest przekozakiem i nikt nigdy w historii komiksu nie pobije tak mroczno cukierkowej postaci. Bo czym niby można by przebić największego psychopatę w galaktyce, któremu w czaszce gra heavy metal, a nieśmiertelność zapewnił sobie tym, że ani w niebie, ani w piekle go nie chcą? Kupa mięśni, świetny motor, niezły gust muzyczny i nieustające powodzenie u lasek robiło z niego doskonałą alternatywę dla przekolorowanych herosów w getrach i majtkach zakładanych bezpośrednio na nie.

Wtedy jednak nie znałem (bo w sumie jeszcze jej nie było) serii Battle Pope. Gdy już do tego doszło, bluźnierczy Lobo spakował swój plecak i starym zwyczajem stwierdził „nic tu po mnie”, po czym odleciał z obszarów kontrowersyjnego komiksu w inne, bezpieczniejsze rejony. W końcu w przesłaniu swoim (o ile się już znalazło) nabijał się tylko z popkultury, a ciężko czymś takim stanąć w konkury z kimś, kto bez żadnych skrupułów nabija się z całego zaplecza religijno-kulturalnego miłościwie nam panującego społeczeństwa zachodniego. A że kościół katolicki ma w nim największy udział, to posłużył za materię do bezczeszczenia specyficznym poczuciem humoru autorów. Przyznam, że jak na Kanadyjczyków, to pojechali sobie całkiem ostro!
(więcej…)

Krasnoludzkie czekoladki

14 maja 2013

Jak człowiek zostaje na dłużej sam w domu, to robi głupie rzeczy. Ostatnio tak się zabawnie złożyło, że moja małżonka z poświęceniem godnym Drużyny Pierścienia, wybrała się dla mnie z samego rana do sąsiedniego miasta po silikon odlewniczy (co bym wreszcie mógł odlać sobie te wszystkie elementy lochów których tutorialami Was męczyłem), by zaraz po tym móc się normalnie wybrać do pracy. Postanowiłem jakoś się jej odwdzięczyć za to szaleństwo. O ile jednak zwykle mam problemy z pomysłami na prezenty, tym razem kwestia była prosta: czekoladę kocha każdy!


(więcej…)

„Pałac Władcy Plag” C.L. Werner – recenzja książki

10 maja 2013

Już myślałem, że nigdy nie zabiorę się za wciąż zalegające mi na półce tomiszcza z Czarnej Biblioteki, gdy mroczni bogowie upomnieli się o swoje dziedzictwo. Ni z gruszki, ni z pietruszki, koleżanka z pracy przywiozła mi do niej element swojej biblioteczki, którym okazała się wspominana tutaj książka. Nie wnikam już co robiła ona na niewieściej półce, jednak stało się: książkę zmęczyłem, a po jakimś czasie zdecydowałem nawet na zmuszenie się do kolejnej recenzji/streszczenia/whatever.

Z bólem serca zawiadamiam, że książkę czytało mi się nawet sympatycznie. Pomijając fakt tego, że dość powoli się rozkręcała, przyznać muszę, że proza pana Wernera nawet przypada mi do gustu. Nie da się ukryć, że pisze on dość depresyjnie i mrocznie, ale w sumie chyba właśnie tego od warhammerowego uniwersum najbardziej wymagam.

O co w książce chodzi? Już spieszę z najbardziej lakonicznym streszczeniem na jakie mnie stać.
Pewien Norsmen podczas rajdu na wioskę wrogiego plemienia wpada w niewolę. Z niej udaje mu się uciec, ale w ramach konsekwencji swoich metod załapuje się na srogą zemstę i bezceremonialnie traci cały swój świat na rzecz wujaszka Khorna. Udaje mu się przeżyć tylko i wyłącznie po to, by uświadomić sobie że najwyraźniej jest wybrańcem Tchara i czeka go dość ważna misja skierowana przeciwko sługom papcia Nurgla. Scena po scenie zbiera więc drużynę i rusza ku przeznaczeniu, aby zgodnie z obietnicą Tego Który Zmienia drogi, móc cofnąć czas i ocalić najbliższych. Koniec streszczenia. (więcej…)

Ratogre #2

7 maja 2013

Kolejny ze skaveńskich ogórków, tym razem mniej podpakowany technologią, przez co bardziej „mordheimowy”.


(więcej…)

Makiety do bitewniaków