Grabbers – minirecenzja filmu

3 kwietnia 2013 dodał Karol

Są chwile, w których zwyczajnie nie mam ochoty na ambitne kino. Takie momenty, gdy po dwóch etatach na wygnaniu wracasz do domu, wywalasz się w fotelu i marzysz jedynie o paczce chipsów, puszcze piwa i odrobinie spokoju. Twój mózg wtedy aż krzyczy, że jeśli nie dasz mu odpocząć, to się spakuje i wyprowadzi, ale jednocześnie grozi Ci śmiercią, jeśli zechcesz go napchać jakimś amerykańskim badziewiem. Jeśli zdarzają Ci się takie chwile, na pewno już wiesz jedno: polskie badziewie też się nie nada. Na szczęście są jeszcze na świecie wyspy brytyjskie, a humor zarówno Brytyjczyków jak i Irlandczyków, dość blisko odpowiadać może ludziom nieskażonym wpływem dawnego zaboru rosyjskiego. Reszcie zostawiam polskie komedie.

O co tu chodzi? Otóż niedaleko małej, irlandzkiej wysepki do morza wpadają kosmici. W sumie wielu ich nie ma, ale jak się okazuje, do życia potrzebują tylko dwóch rzeczy: wody i pokarmu pod postacią krwi. W tym czasie szef miejscowej Gardy postanawia wybrać się na urlop. Na miejscu zostaje jego sympatyczny, acz wiecznie pijany zastępca, któremu przydzielają na ten czas urodziwą, acz lekko nadaktywną pomocnicę z Dublina. Niestety abstynentkę. Krok po kroku, miejscowej śmietance złożonej z wymienionych policjantów, lekarza i morskiego ekologa, udaje się odkryć prawdę o kosmitach. Niestety kawaleria nie przybędzie od ręki, a trzeba zadbać o bezpieczeństwo mieszkańców wyspy… Resztę zobaczcie sobie sami.

Szczerze mówiąc film nadaje się jedynie do odmóżdżającego relaksu, ale jeśli spodziewasz się czegoś naprawdę ambitnego, to po co w ogóle nie szukać w komediach? Jeśli szukasz horroru, to też trzymaj się z daleka. Tutaj znajdziesz jedynie malowniczą, irlandzką wioseczkę, sympatycznych mieszkańców z wesołym żulem w czołówce, a przy okazji spotkasz się z najbardziej irlandzką metodą na załatwianie kosmitów jaką ludzkość jest w stanie wymyślić (no, może poza chrystianizacją przy użyciu koniczynki, albo zamordowaniem przez leprechauna). Wszystko przy skromnych, ale nieźle wykonanych efektach specjalnych („Bitwa pod Wiedniem” może pozazdrościć) i skromnym udziale Przemysława Włodzimierza Wojciechowskiego (obejrzycie- zrozumiecie).

Jeśli więc jesteście zmęczeni, lubicie krajobrazy irlandzkiego wybrzeża, posiadacie wygodny fotel i chipsy, to wybór „Grabbers” nie wydaje się najgorszym pomysłem. Pacjentom w życiu tego nie polecę, ale Wam? Czemu nie?!

Produkcja: Irlandia; Wielka Brytania (2012)
Reżyseria: Jon Wright
Scenariusz: Kevin Lehane

Filmy ,

Strona główna » Filmy » Grabbers – minirecenzja filmu

Komentowanie wpisów zostało wyłączone z powodów praktycznych.
Jeśli chcesz pogadać na temat tego lub innych wpisów, albo zwyczajnie nawiązać z nami kontakt,
odwiedź naszą stronę na Facebooku.

Makiety do bitewniaków