Doghouse – prawie recenzja

6 kwietnia 2013 dodał Karol

Odmóżdżających, brytyjskich komedii ciąg dalszy. Może i akcji strasznie wiele tu nie ma, ale jak już się pojawia, to nie ma czego żałować (przynajmniej jakoś przy drugiej paczce chipsów). W sumie film ten (jak większość w naszym zestawieniu polecanych) nie jest wielkim arcydziełem kinematografii, ale porusza tyle lubianych przeze mnie tematów, że muszę go Wam przedstawić.

Grupa kumpli organizuje wypad za miasto. Powód jest słuszny: jednego z nich właśnie zostawiła kobieta, planują więc wyjechać daleko, spić się w trupa i ponarzekać na wredne babiska. Sęk w tym, że ten „trup” może znaleźć się niepokojąco blisko ich rzeczywistej sytuacji. Czemu? Bo Zombie!

Co znajdziemy w filmie? Po pierwsze brytyjski humor. Gdziekolwiek się pojawi, u mnie nawet w melodramacie dorzuci +1 do Klimatu. Tak już mam i tyle. Nie wymagam akceptacji, po prostu zaznaczam.

Po drugie: zombie. Są ludzie, którzy nienawidzą z nimi filmów, są zaś też tacy, którzy je kochają. Nie należę do żadnych z nich: za filmami o zombie ogólnie nie przepadam, ale sam klimat idei żywych trupów mnie jak najbardziej przekonuje. Zwłaszcza tutaj, bo…

…po trzecie: epidemia Zombie dosięga tylko kobiety. Tak, wiem było już „Zombie Strippers” i ssało mocniej niż grająca w nim Jenna u szczytu kariery. Tutaj jednak nie chodzi o nekrofilskie podteksty, a o wiele ciekawsze, bo…

…czwarte: genderowe przepychanki między kobietami, a mężczyznami, które w filmie tym stanowią główny smaczek. I wcale nie chodzi mi tu o zamienienie wszystkich kobiet w krwiożercze bestie z PMSem, ani nawet bunt tych żywych przed pozwoleniem swym partnerom na samotny wypad za miasto. Chodzi dosłownie o wszystko! O wrednego szowinistę, który nie wydaje się nigdy zmienić podejścia do kobiet, o sposoby spędzania wolnego czasu, o próby relaksowania się w stresujących sytuacjach, czy nawet fakt podejścia facetów do wszelakich zabawek dostępnych na planie.

To „dzieło” to dość szalona, ale o dziwo nie najgorzej przyprawiona mieszanka najbardziej porytych przepisów na film. Nie każdemu przypadnie do gustu, ale dla fanów zombie- pozycja niezbędna! Dla fanów brytyjskich komedii z rysem geekowskim: nawet ujdzie. Reszta spokojnie przełknie, jeśli doda ketchup i popije piwem. Z piwem i ketchupem da się przecież przełknąć wszystko.

W sumie tyle, po co Wam więcej? Obejrzyjcie i sami oceńcie!

Produkcja: Wielka Brytania (2009)
Reżyseria: Jake West
Scenariusz: Dan Schaffer

Filmy , ,

Strona główna » Filmy » Doghouse – prawie recenzja

Komentowanie wpisów zostało wyłączone z powodów praktycznych.
Jeśli chcesz pogadać na temat tego lub innych wpisów, albo zwyczajnie nawiązać z nami kontakt,
odwiedź naszą stronę na Facebooku.

Makiety do bitewniaków