„Tarot: Wiedźma Czarnej Róży” – streszczenie (cz.11 – „W poszukiwaniu Miecza Czarnej Róży” p.2 ost.)

21 marca 2013 dodał Karol

Tarot w błyskawicznym tempie zawiera znajomości z ucieleśnieniami wszystkich arkanów mistycznej karcianki, której zawdzięcza swe imię. Działania te przygotować ją mają do ostatecznego starcia ze swoją słabością, aby po nim sięgnąć po Miecz Czarnej Róży. Jon w tym czasie nadal skacze po parapetach, próbując nie dać się ani pożreć, ani przypalić nowym koleżankom.
Koniec końców misja Tarot dobiega końca, a Jonowi udaje się przetrwać. Koniec. Chyba nie spodziewaliście się niczego innego, co?

Skoro bez spoilerów nie bardzo da się nic więcej napisać, pozwólcie że skupię się na ideologicznym źródle całej serii, żeby nie było że tylko o cycki tu chodzi. Ot tak dla rozwinięcia Waszej wiedzy ogólnej.

Świat Tarot zbudowany został na neopogańskim ruchu o nazwie Wicca (przez niektórych zwany religią), wywodząca się z przełomu lat 40 i 50 XX wieku w Anglii. Całość miała być drogą do odnalezienia siebie (czy czym tam się religie dokładnie zajmują), przy pomocy misteriów wzorowanych na przedchrześcijańskich tradycjach Europy. Ogólne założenia skupiają się na dualistycznym postrzeganiu świata, jako miejsca współistnienia dwóch mocy personifikowanych przez Potrójną Boginię (Dziewicę, Matkę i Staruchę, które spokojnie znajdziecie zarówno u Pratchetta, jak i u Junga wśród archetypów żeńskiego pierwiastka) i Rogatego Boga (dzikiego łowcę, zdobywcę i męskość w ogóle). Obie istoty traktowane są jako dwa aspekty całego świata, i po prostu przedstawiają obie strony jednego medalu. Wiccanie poza skupianiem się na bóstwach (a niektóre grupy „wyznawców” niemal zupełnie je ignorują), mocno wierzą w moc magii i jej rytuałów, powiązanych z odpowiednimi zasadami etycznymi, oraz celebrowanie rytmu natury poprzez świętowanie dni związanych najmocniej z porami roku. Sama nazwa w sumie nawet wywodzi się z kwestii związanych z czarami, nic więc dziwnego, że właśnie wiedźmy w naszym komiksie wyposażono w taki, a nie inny, system wierzeń. To co widać w nim najlepiej, to brak wyraźnego podziału na dobro i zło, a raczej na dobre i złe konsekwencje działań. Z tego właśnie powodu mimo początkowych skojarzeń, w komiksie tak naprawdę ciężko znaleźć czarne charaktery: każdy z nich to po prostu aspekt istnienia, który w ten czy inny sposób silnie się w nim wiąże.

Oczywiście odmian wikkanizmu znajdziecie pewnie tyle, co grup go wyznających, a wraz z nimi różny nacisk na różne rzeczy: nurty z rysem feministycznym np. skupią się tylko na aspekcie bogini, inne będą mówić o dwóch twarzach tej samej mocy itp. Ogólnie podejście do tych spraw zależy głównie od tego, z jakich kręgów kulturowych pochodzą wyznawcy, można więc spodziewać się, że z innymi postaciami utożsamią je Słowianie w swojej historii, a z innymi Grecy ;) Podobnie sprawa ma się w odniesieniu do życia po śmierci, kontaktów z duchami czy reinkarnacją- komu czego trzeba, to sobie dopowie…

Cała zabawa jednak skupia się na tym co i komiks: na magii. Jednym kojarzy się to z efektami specjalnymi, innym po prostu na pełnym wykorzystaniu swoich możliwości, zmysłów i intuicji do pozytywnego wpływania na własny los (coś jak NLP, tylko bez pseudonaukowego PRu ;) ). Zwykle celami czarowania mogą być uroki (co by kuśka lepiej stawała, los się odmienił, zdrówko poprawiło), ale na pewno znajdują się tacy, co i zechcą duchy przyzywać, wróżyć lub wpływać na materię. Znacie komiks – znacie niektóre możliwości.

To co również zauważycie w komiksie (zarówno przed, jak i niedługo po tym zeszycie), to zasady etyczne kierujące wiccanami. Najważniejsze dwa, to Prawo Trójpowrotu oraz Porada Wiccańska.
Pierwsze mówi „Cokolwiek uczynisz, dobrego czy złego, powróci do ciebie po trzykroć” – co daje subtelna zachętę do nie skupiania się na dowalaniu innym dzięki cudownym mocom na które się decydujesz, chyba że jesteś gotów na nadchodzące konsekwencje (jak w przypadku dość tragicznej tak naprawdę postaci Raven).  
Druga zasada mówi „Jeśli nie krzywdzi się nikogo, czyń swoją wolę”, co spokojnie można odnieść do idealistycznych zasad relatywizmu moralnego. Szkoda, że ludziom zwykle słabo to wychodzi, ale skoro już decydujesz się na wiccanizm, to pewnie kwestie tłumiącego Cię konformizmu nie bardzo bierze się pod uwagę. Gdzie to widać w komiksie? Wszędzie! Ambitne plany, skupienie na zmysłowości, relatywizm moralny, wyskakują z każdego kadru aż prosząc się o podpięcie do tej kwestii.

Niestety na kolejne powiązania zaczyna mi brakować czasu i miejsca: symbolikę obecną zarówno z komiksie jak i wicce, ideę zgromadzeń czy inne aspekty łączące serię z ruchem, odnajdziecie sobie sami, jeśli jesteście tylko zainteresowani. Na chwilę wróćmy więc jeszcze do samego zeszytu: otóż przez cały ten odcinek widzieć będziecie Tarot poszukującą swojego ja, odnajdującą swą moc i siłę do życia we własnym wnętrzu, a wszystko z woli bogini i wśród wiccańskiej symboliki. Nawet jej spotkanie z „diablicą” nie może być tu interpretowane z naszego, zakorzenionego w chrześcijaństwie punktu widzenia, a raczej powinno być utożsamione ze spotkaniem się ze swym mrocznym, bo męskim pierwiastkiem osobowości wiedźmy.
Jednocześnie zobaczycie Raven, która temperowana przez matkę zaczyna dbać wreszcie o podstawowe zasady płynące z zasad rządzących magią, by na koniec przekonać się, że każda z nich po prostu próbuje żyć ze swoją mocą, świadomie decydując się na konsekwencje swoich czynów.

Podchodząc do tematu z perspektywy kontekstu, bez problemu zauważycie czym tak naprawdę kierują się które postaci całej serii i czemu przytrafia im się właśnie to, co się przytrafia. Trochę to śmierdzi psychoanalizą postaci komiksowych, ale skoro psychoanalitycy interpretują wszystko co się da, to ich „religia” również nie powinna się obrazić ;)

No i na koniec: znając otoczkę ideologiczną całej serii, na pewno trudniej Wam będzie zarzucić jej nadmiar kiczu. Ona po prostu wpisuje się w kontekst, bez którego staje się zwyczajnymi, kolorowymi zeszycikami o cyckach i czarach. A tego chyba nikt by nie chciał, prawda?

To chyba tyle. I tak jestem pod wrażeniem, że się przez to przebiliście ;)

„Tarot: Witch of the Black Rose” #11

“Quest for the Black Rose Sword” part 2. November 2001

Komiks

Strona główna » Komiks » „Tarot: Wiedźma Czarnej Róży” – streszczenie (cz.11 – „W poszukiwaniu Miecza Czarnej Róży” p.2 ost.)

Komentowanie wpisów zostało wyłączone z powodów praktycznych.
Jeśli chcesz pogadać na temat tego lub innych wpisów, albo zwyczajnie nawiązać z nami kontakt,
odwiedź naszą stronę na Facebooku.

Makiety do bitewniaków