„Tarot: Wiedźma Czarnej Róży” – recenzja (cz.10 – „W poszukiwaniu Miecza Czarnej Róży” p.1)

14 marca 2013 dodał Karol

Przebita mieczem Tarot ledwo zipie, a jej jedynym ratunkiem jest pomoc mrocznej Raven skrywającej się na Avalonie. Jako że stoi o krok od śmierci, wędruje sobie dość swobodnie (bo bez żadnych ciuchów poza niemożebnie wysokimi butami) po zaświatach, w których tylko motylki potrafią w odpowiednim momencie ukryć jej nagość. Poznaje samą Śmierć, ale jak się okazuje to tylko jedna z postaci, która zamieszkuje ten wyjęty z talii tarota świat. Nasza bohaterka ma tylko jedną szansę żeby się stamtąd wydostać i wrócić do świata żywych: musi odnaleźć miecz Czarnej Róży!

W tym czasie jej luby na Avalonie uświadamia sobie dość boleśnie, jak niemile widziani są śmiertelnicy na magicznej wyspie. Raven oddaje go oto pod opiekę trzech fanek body paintingu, które nie tylko wyglądają z ryjków jak małe gadziny, ale też okazują się być po prostu smokami. Smoki i ich motywację zdążyliśmy poznać już wcześniej, a ich niechęć do ludzi objawiają dość bezpośrednio, stąd sami się pewnie domyślacie, że nasz cmentarny ochroniarz ma zwyczajnie przerąbane. Wprawdzie wokół niego masa ratujących życie pomnikowych piersi, a i zgrabnych syrenek nie mało, ale co z tego, skoro jedynym interesującym je płynem ustrojowym naszego bohatera jest jego krew?

Tak oto kościany człek i ruda wiedźma walczą o życie, próbując robić co w ich mocy, by na zawsze nie zejść z tego świata (może jakby spędzili parę zim w Polsce nie trzymaliby się życia tak kurczowo?). Jon zbiera przy tym kolejne siniaki, Tarot zaś przeżywa kolejne uniesienia i krok po kroku odzyskuje kawałki swojego ubioru. Niestety zakończenia całej historii szukać trzeba w kolejnym zeszycie. Może i lepiej? Zawsze to więcej stron na zgrabne dziewoje!

„Tarot: Witch of the Black Rose” #10

“Quest for the Black Rose Sword” part 1. September 2001

P.S. Tak, to nie jest recenzja, tylko streszczenie. Przejmę się tym faktem następnym razem ;)

Komiks , ,

Strona główna » Komiks » „Tarot: Wiedźma Czarnej Róży” – recenzja (cz.10 – „W poszukiwaniu Miecza Czarnej Róży” p.1)

Komentowanie wpisów zostało wyłączone z powodów praktycznych.
Jeśli chcesz pogadać na temat tego lub innych wpisów, albo zwyczajnie nawiązać z nami kontakt,
odwiedź naszą stronę na Facebooku.

Makiety do bitewniaków