Archiwum z miesiąca: Styczeń 2013

Przepis na: Nekromanta

31 stycznia 2013

W dzisiejszym odcinku przepisów, czas na moją propozycję odpowiedzi na pytanie: jak łatwo zrobić nekromantę do Mordheim? Jak poprzednio zacznijmy od nędznej jakości zdjęć, ale mam nadzieję, że ideę da się przekazać.

Tym razem niemal wszystkie bitsy pochodzą z jednego źródła, którym jest (więcej…)

Przepis na: Wampir

29 stycznia 2013

Oto przepis na Wampira z bitsów. Trochę epicki jak na Mordheim, ale właśnie takiego chciałem. Złośliwi pewnie od ręki zauważą, że mam tendencję do klejenia wszystkiego z korpusu plastikowego Chaos Warrior’a (bo już zrobiłem z nich swoich dowódców do Kislevu, a pewnie bym nawet kapłana Sigmara skleił), nie inaczej było też tym razem. Zaczniemy od zdjęć efektu, jak zwykle wątpliwej jakości ;)

A oto sposób przyrządzenia: (więcej…)

Stosik monet – poradnik

26 stycznia 2013

Też macie czasem problem z niewykorzystanymi fragmentami masy modelarskiej przy rzeźbieniu? Ja przy beczkach i skrzynkach miałem. Zostawały z tego malutkie ścinki, z których to nie dało się już (niby) nic ulepić, a i szkoda było wyrzucić, bo „ziarnko do ziarnka” i sami wiecie. Odezwało się więc we mnie przyzwyczajenie nabyte przez zbyt długi kontakt z Wielkopolanami i zacząłem wspomniane ścinki wykorzystywać.


(więcej…)

Wrath of Heroes – minirecenzja

23 stycznia 2013


Sam nie do końca rozumiem jak to jest. Niby świat Warhammer’a to mój ulubiony świat fantasy, a za każdym razem gdy przychodzi mi coś z niego recenzować, to jadę po tym czymś jak tuwimowska lokomotywa. Nie inaczej jest i teraz, gdy przychodzi mi zrecenzować gierkę osadzoną w młotkowym uniwersum, ale niestety chyba tylko graficznie… (więcej…)

Pokaż kotku co masz w środku #4 – Pancerszkielety z Mantic Games

20 stycznia 2013

Wiem, że handlowa nazwa tych modeli brzmi zupełnie inaczej, ale nie mogę się przekonać, żeby nazywać je w inny sposób. Na dodatek to tylko one zostały mi do opisu tego wielkiego pudła z ożywieńcami, więc postaram się streścić, żebyście mogli mieć już to z głowy.

Wypraski podpisane jako „Undead Revenant” są dwie – jedna szeregowa, druga z grupą dowodzenia. Obie zbudowane zostały na bazie zwykłych szkieletów opisanych wcześniej i tak naprawdę różnią się od nich jedynie korpusami i główkami. Te same części co u zwykłych szkieletów w wyprasce, to: (więcej…)

Steven Savile „Klątwa Nekrarchy” – recenzja

15 stycznia 2013

Odkąd pamiętam mówiono mi „nie oceniaj książki po okładce”. Porada jak najbardziej trafna, do momentu w którym trafia się na książkę taką jak ta. Niby obrazek ładny, ale żeby nazwisko autora wydrukować z błędem?

To tylko pierwsza z wielu uwag dotyczących tej książki, ale tym razem postaram się streścić.

Fabuła na pierwszy rzut oka wydaje się niezgorsza. Napisana jest dwutorowo, przedstawiając historię Radu- wampira Nekrarchy i jego przydupasów, równolegle do losów bohatera-zawałowca Reinhardta Metzgera oraz jego przydupasów (żeby było różnorodnie). Oczywiście przydupasów możemy podzielić na bliższych i dalszych, ale niezależnie od rangi i tak przypada im rola minionów do wykonywania ciężkiej roboty i zapychania fabuły. Cała intryga opiera się o to, że wampiry chcą zdobyć nowy, potężny artefakt, na drodze stoją im ludzie, ludzie dostają więc wpiernicz, potem ruszają po zemstę, wampiry dostają lekkie manto i książka się kończy.
Całość na początku zapowiadała się naprawdę mrocznie i klimatycznie, ale skończyło się jak zawsze.
(więcej…)

Łzy na sprzedaż – recenzja filmu

9 stycznia 2013

Pewnie nie raz Wam się zdarzyło widzieć film, który urzekł Was od pierwszej sceny, lecz niestety od połowy zaczął lekko usypiać. Ja miałem tak z tym filmem, choć przyznam że nie z powodu przynudzenia fabułą, a chyba bardziej zmiany konwencji. Nic dziwnego: zaczynasz oglądać film będący połączeniem smutnej historii, bałkańskich, słowiańskich baśni i ciężkich warunków powojennego życia (przy naprawdę sporej dawce czarnego humoru), a kończysz romantycznym dramatem. Koniec końców postanowiłem go jednak polecić z innego powodu: to jedno z najoryginalniejszych postapo jakie widziałem.

Mała Boginka i Ognjenka mieszkają w niewielkiej serbskiej wiosce, w czasie tuż po zakończeniu pierwszej wojny światowej. Nie wiem czy wiecie, ale w wojnie tej Serbia utraciła praktycznie 2/3 męskiej populacji, zachowując sobie głównie tych facetów, którym albo się poszczęściło i przeżyli jako ranni, albo jeszcze przed wojną nie nadawali się do poboru. Dzięki takiemu stanowi rzeczy obu dziewczynom udaje się zbliżać do wieku staropanieńskiego (21 i 22 lata) bez całowania się nawet z facetem. W ich wiosce mieszkają same kobiety (poza sypiącym się i pomarszczonym staruszkiem), jedyne źródło pożywienia dawno zostało zaminowane, a one same próbują przeżyć zarabiając na pogrzebach jako płaczki (taki tam interes rodzinny). O ile jednak w czasach wojny było za kim płakać, teraz w biznesie lekka posucha, a i kobiece serduszka zaczynają domagać się atencji. Klamka zapada i dziewczyny wybierają się do dziadka Bisy, bo umierać starą panną nie przystoi. Tutaj jednak zaczynają pojawiać się komplikacje, które wpływają na dalsze losy dziewczyn. (więcej…)

Pokaż kotku co masz w środku #3 – szkielety z Mantic Games

6 stycznia 2013

Na początku chciałem przeprosić za opóźnienia w publikacjach. Grypa tak mnie ścięła z nóg, że dopiero dzisiaj mogę w miarę normalnie myśleć i robić coś konstruktywnego. Skoro już jednak mam okazję, to czas z niej skorzystać i przedstawić Wam kolejne wypraski ożywieńców, tym razem szkieletów. Tych w omawianym zestawie są trzy, plus jedna zawierająca fragment niezbędny do utworzenia „grupy dowodzenia”. Łącznie 40 modeli. Co zawierają? (więcej…)

Podróże w czasie: najczęściej zadawane pytania – recenzja

3 stycznia 2013

Okej, jak zwykle. Przyszedł Sylwester, później minął, a skończyło się dziwną dziurą w czasoprzestrzeni, w której zaginęły wpisy umieszczane zwykle na czas. Ale skoro już o czasie mowa…

Czas, jak to zwykle z nim bywa (T. Pratchett wyjaśnił to lepiej niż Einstein) albo jest, albo go nie ma, albo się go trwoni i tak dalej. Bla, bla, bla. O czwartym wymiarze było już naprawdę wiele dzieł, raz mądrzejszych, raz głupszych, ale do tego jednego będę chciał Was przekonać.
Do tej pory, czy to w „Podróży do przyszłości”, „Doktorze Who” czy nawet „Star Treku”, czas zawsze dało się wyginać, zmieniać, a co najważniejsze: podróżować przez niego… Chętnie zacząłbym teraz wykład na temat czasowych paradoksów, możliwości i zagrożeń takich zachowań, ale bądźmy szczerzy: fanom fantastyki nie trzeba niczego tłumaczyć, a innych się tu nie spodziewam. Przejdę więc do rzeczy, bo czas leci…

Tutaj najważniejsze jest jedno ostrzeżenie – jeśli nie jesteś geekiem, a kwestie podróży w czasie cię nie kręcą (albo co gorsza podchodzisz to tego tematu śmiertelnie poważnie, bo każdy dowcip związany z przyszłością ludzkiej nauki przyprawia Cię o ból odbytu) – nie oglądaj, bo się wynudzisz! Dla przeciętnego zjadacza chleba ten film jest równie przeciętny, czemu się zupełnie nie dziwię, bo w kwestii scenografii i efektów specjalnych rzyci nie urywa (chyba że lubisz klimaty brytyjskich pubów). Jeśli jednak Cię to nie zraża, nie możesz przejść obojętnie obok takiego FAQ. (więcej…)

Makiety do bitewniaków