Archiwum z miesiąca: Grudzień 2012

Horda umarłych Karla Kurtmana

12 grudnia 2012

Ciąg dalszy zasad kampanii „Moc żywych trupów”

Zasady specjalne bandy

Nieprzytomność nekromanty – jeśli Karl Kurtman stanie się OOA, to jego banda automatycznie przegrywa potyczkę. Wszystkie jego zombie traktowane są jak poległe w danej walce i musisz im rzucać na tabelę Poważnych obrażeń, żeby sprawdzić, czy się nie rozsypią.
Szalony psychopata – banda Karla Kurtmana nie musi zdawać Testów Rozbicia (choć może tego dokonywać na własne życzenie, ale dopiero utracie 50% startowej ilości modeli).
Śmierć Karla – jeśli wynik Poważnych obrażeń Karla wskazuje na śmierć, cała jego banda automatycznie się rozpada, a kampania uważana jest za zakończoną.
Żadnych obcych! – horda nekromanty nie może zatrudniać żadnych najemników ani postaci dramatu, poza wskazanymi w tej kampanii
Nawet nie trzeba ich karmić – ilość modeli przy sprzedaży spaczenia określa się jedynie na podstawie ilości Herosów. (więcej…)

Moc Żywych Trupów – zarys zasad

10 grudnia 2012

„Moc żywych trupów” to minikampania do Mordheim, oparta o historię nekromanty obłąkanego wizją budowy „Machina Mortis”. Nie ma ona konkretnych scenariuszy, a jedynie skupiającą na sobie fabułę bandę Karla Kurtmana. Przeznaczona jest ona dla dwóch graczy (jeden kierujący bandą Karla, drugi dowolną inną bandą do Mordheim), ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby dołączył do nich trzeci, czy nawet czwarty gracz. Problem w tym, że gracze powinni wtedy po kolei, i w tej samej kolejności potykać się z bandą Kurtmana, co może sprawić, że stanie się ona dla nich ciężkim orzechem do zgryzienia.
No i tylko w opcji dla jednego przeciwnika można pokusić się o udział dodatkowego wsparcia nowej Dramatis Personae… (więcej…)

Moc żywych trupów

8 grudnia 2012

Zdarza się czasami, że pewne ważne wydarzenia w historii przechodzą niezauważone. Tak jak jedna, cudowna błyskawica może zostać przegapiona w czasie huraganu, tak bohaterskie czyny czy wielkie zagrożenia nie zostają czasem zauważone tylko dlatego, że wokół dzieje się coś o wiele większego. Nie inaczej było i tym razem.

(więcej…)

W stronę słońca (Sunshine) – recenzja filmu

6 grudnia 2012

To miał być inny wpis. Zupełnie inny. Ale zdarza się – poczeka. Nikt z powodu tej zmiany nie umrze, a nawet jeśli, to także się zdarza. Film o którym chcę napisać jest zwyczajnie smutny. A może po prostu spokojny? Na pewno godny polecenia. Tyle, że nie od razu.

Mam w szkole (tak, wciąż się uczę, choć nie wiem po co), koleżankę o imieniu Kasia. Jest młoda, śliczna, i całe życie przed nią. Spokojne życie bez zbędnego patosu, bez wielkich wymagań, bez ambicji jakoś szczególnie różniących się od tych należących do ludzi w jej wieku, okolicy i sytuacji społeczno-ekonomicznej. Kasia chce żyć i cieszyć się życiem, choć codziennie boi się o decyzje, które mogłyby jakoś to życie ułożyć. Mimo to, do tego poukładania dąży, bo inne rozwiązania nie wchodzą w grę. Boi się zmian pracy, boi się kredytów, boi się tego, czego teraz zwykle boją się ludzie. Nie boi się wojen, końca świata ani zimy. Kasi by się ten film nie spodobał, bo by go nie pojęła.

Nie chodzi tu o to, że go nie zrozumie, bo choć film jest wymagający, to ona też jest bardzo błyskotliwa. Nie chodzi tu też o to, że nie wczułaby się w bohaterów, bo jest niesamowicie empatyczna. Po prostu Kasia nie jest człowiekiem, który w czasie pożaru domu, gdy płonący sufit sypie się na głowę, a pies z kotem właśnie spłonęły żywcem, zamiast uciekać sięgnie po szklaneczkę Martini i chwyci najbliższą książkę, by przeczytać choć kawałek zanim papier rozwieje się w płomieniach. A właśnie takim człowiekiem trzeba się stać, by poczuć ten film. (więcej…)

Skrzynie – (nie)tutorial

4 grudnia 2012

Tak, nazwanie tekstu o beczkach tutorialem było nadużyciem, ale jak się dobrze zastanowić, dało się na jego podstawie stworzyć własne, beczkowe ulepki. Dziś na tapetę idą skrzynki, stworzone w tym samym czasie, acz z troszkę innych materiałów.


Ulepki które widzicie powyżej (Upaćkany krasnolud dla skali. Parafrazując Garrana „krasnoludy w bitewniakach są jak inwalidzi w świecie rzeczywistym- nie ważne jaką makietę chcesz budować, musi być do nich przystosowana”) to modele skrzynek, które za ileś tam eonów zamierzam sobie odlać do uzupełnienia stołu.
(więcej…)

Fido – recenzja filmu

2 grudnia 2012

Nie wiem w co nie wierzę bardziej: w to, że obejrzałem ten film, w to że go w ogóle nakręcono, czy w to, że mi się spodobał. Wciąż jestem w szoku, ale może zacznę po kolei.

„Fido” to film mieszający konwencje. Z jednej strony sprawa jest prosta: to film o zombie. Z drugiej strony wszystko osadzone jest w słodko-pierdzącym klimacie USA z lat ‘60tych i wszechobecnej sielanki, skautów, małych miasteczek, kolorowych aut i dziewuszek w stylu Pin-Up. Zapytacie może „Co w tym dziwnego?! Toż to aż się prosi być zagryzionym przez Zombie!”. Nic z tego – film jest właśnie taką przesłodzoną historyjką familijną z Zombie w tle.
Tak, dobrze myślicie – to jest totalny mindfuck!

Wszystko zaczęło się niewinnie. Pamiętacie filmiki instruktażowe z Fallout’a? Dokładnie w takim klimacie, na lekcji poglądowej w szkole poznajemy przyspieszoną historię świata. Otóż ziemię przysypał jakiś kosmiczny pył, który nagle zaczął sprawiać, że każdy kto umarł wstawał i ruszał po wyżerkę. Rozpoczęła się ogólnoświatowa wojna z zombie, która na szczęście skończyła się jako-takim zwycięstwem ludzkości. Oczywiście po dzikich terenach nadal biegają krwiożerczy nieumarli, ale w małych, zamkniętych enklawach ludzkości toczy się zwyczajna, sielankowa egzystencja małych miasteczek. (więcej…)

« Wcześniejsza strona
Makiety do bitewniaków