Gattaca – Szok Przyszłości – recenzja filmu

14 grudnia 2012 dodał Karol

Nie tak znowu daleka przyszłość. Ludzkość już dawno przestała się stresować tym, co się stanie gdy na rynki wejdą modyfikowane genetycznie pomidory. Po co, skoro już nawet własny genom nie stanowi dla nich tajemnic? Dziecko można sobie zwyczajnie „zamówić”. Z połączenia jajeczka z plemniczkiem otrzymujemy mały zestawik komórek, w którym spokojnie wybrać możemy nie tylko płeć i kolor oczu, ale i od ręki pozbyć się wszelkich skaz genetycznych, od otyłości poczynając, na skłonnościach do używek kończąc. Już tylko najwięksi tradycjonaliści decydują się na płodzenie dzieci w staroświecki i losowy, ryzykowny sposób.

Nasz główny bohater jest właśnie takim niezaprojektowanym dzieckiem. Nie dość, że ma problemy ze wzrokiem, to jeszcze jego kłopoty z sercem wróżą mu co najwyżej 30 lat życia. Na początku musi rywalizować ze swoim młodszym, ale „doskonalszym” bratem, z czasem jednak ma dość i wyrusza w świat by spełniać marzenia. Te ma nie byle jakie – chce polecieć w kosmos i postawić własną stopę na Tytanie. Tylko jak, skoro jest „gorszy”, a takim jak on zaproponować można co najwyżej robotę sprzątacza?

„Gattaca” to film trochę smutny (a przynajmniej ja go tak odebrałem), a na pewno poważny, więc do chipsów i piwa nie polecam. Szczerze mówiąc nawet trochę szkoda byłoby kalać świetną ścieżkę dźwiękową chrupaniem. Doskonale za to nadaje się do wyciszenia i chwili refleksji. Dobrze zgadujecie myśląc, że całość opowiada o historii dyskryminacji i próbie realizacji marzeń. Pytanie tylko czy jest jeszcze miejsce na marzenia w tak utopijnym świecie? Co stanie się z tymi, którzy nie są doskonali, a jaki los czekać może tych, którzy są niemal nieśmiertelni? W końcu i tak jakoś muszą współistnieć. Ba! Nawet współpracować, jeśli sytuacja ich przyciśnie!

Dla mnie osobiście cały film był grą skojarzeń. Z jednej strony widziałem „Powrót z gwiazd” Lema, choć tematycznie do filmu miał się nijak. Po prostu postać głównego bohatera, jako odmieńca i swego rodzaju dzikusa w nowym, „lepszym” świecie, przerażała jego otoczenie dokładnie tak samo w obu przypadkach. Do tego ciągłe próby ucieczki w kosmos od świata, którego już nawet nie chce się rozumieć, a tym bardziej akceptować – tutaj chyba widziałem największe podobieństwo. Z tym że oba utwory kończą się naprawdę różnie i w tej kwestii ich porównywać nie trzeba.

Drugim skojarzeniem było to co najbardziej oczywiste: rasizm, selekcja genetyczna, ciągła kontrola. W końcu skoro w korporacji samych ludzi doskonałych ktokolwiek zginie, to najpewniej winny jest nieautoryzowany „gorszy”, prawda? Do gett i holokaustu jeden mały krok, choć ciężko mi sobie wyobrazić film, w którym starozakonny młodzieniec ze wszystkich sił pragnie zostać oficerem Luftwaffe. Zwyczajnie w świecie niektórych granic chyba nie da się przekroczyć, ale jeśli przenieść je w niedaleką przyszłość, to czemu nie?

Jeśli spodziewasz się akcji, odmóżdżenia, strzelanin czy innych fajerwerków, jak na przykład w nieco podobnej tematycznie „Wyspie”, to ich nie znajdziesz. „Gattacę” obejrzyj sobie dla wyciszenia, z ciepłą herbatką w dłoni, wyobrażając sobie jak bardzo ty potrafiłbyś się poświęcić dla spełnienia marzeń. W końcu cały kosmos czeka!

produkcja: USA (1997)
reżyseria: Andrew Niccol
scenariusz: Andrew Niccol
czas: 106 minut

Filmy ,

Strona główna » Filmy » Gattaca – Szok Przyszłości – recenzja filmu

Komentowanie wpisów zostało wyłączone z powodów praktycznych.
Jeśli chcesz pogadać na temat tego lub innych wpisów, albo zwyczajnie nawiązać z nami kontakt,
odwiedź naszą stronę na Facebooku.

Makiety do bitewniaków