Archiwum z dnia: 6 grudnia 2012

W stronę słońca (Sunshine) – recenzja filmu

6 grudnia 2012

To miał być inny wpis. Zupełnie inny. Ale zdarza się – poczeka. Nikt z powodu tej zmiany nie umrze, a nawet jeśli, to także się zdarza. Film o którym chcę napisać jest zwyczajnie smutny. A może po prostu spokojny? Na pewno godny polecenia. Tyle, że nie od razu.

Mam w szkole (tak, wciąż się uczę, choć nie wiem po co), koleżankę o imieniu Kasia. Jest młoda, śliczna, i całe życie przed nią. Spokojne życie bez zbędnego patosu, bez wielkich wymagań, bez ambicji jakoś szczególnie różniących się od tych należących do ludzi w jej wieku, okolicy i sytuacji społeczno-ekonomicznej. Kasia chce żyć i cieszyć się życiem, choć codziennie boi się o decyzje, które mogłyby jakoś to życie ułożyć. Mimo to, do tego poukładania dąży, bo inne rozwiązania nie wchodzą w grę. Boi się zmian pracy, boi się kredytów, boi się tego, czego teraz zwykle boją się ludzie. Nie boi się wojen, końca świata ani zimy. Kasi by się ten film nie spodobał, bo by go nie pojęła.

Nie chodzi tu o to, że go nie zrozumie, bo choć film jest wymagający, to ona też jest bardzo błyskotliwa. Nie chodzi tu też o to, że nie wczułaby się w bohaterów, bo jest niesamowicie empatyczna. Po prostu Kasia nie jest człowiekiem, który w czasie pożaru domu, gdy płonący sufit sypie się na głowę, a pies z kotem właśnie spłonęły żywcem, zamiast uciekać sięgnie po szklaneczkę Martini i chwyci najbliższą książkę, by przeczytać choć kawałek zanim papier rozwieje się w płomieniach. A właśnie takim człowiekiem trzeba się stać, by poczuć ten film. (więcej…)

Makiety do bitewniaków