Rzeźbienie beczek (pseudo- tutorial)

26 listopada 2012 dodał Karol

Jakiś czas temu zarzuciłem tutaj zasadami beczek do zastosowania w Mordheim. Po części dlatego, że wiele osób lubi je mieć na makietach, po części dlatego, że do tej pory stały na nich bez żadnych zasad, po części zaś dlatego, że nie miałem nic innego do publikacji, a podobne czekały do innego projektu. Ten jednak kto beczek nie posiada, ma do wyboru dwie opcje: kupić sobie takowe, albo zwyczajnie – ulepić.


Nazwanie tego krótkiego wpisu tutorialem byłoby sporym nadużyciem, potraktujcie go więc jako szybki opis tego co zrobiłem, żeby osiągnąć efekt dostępny na zdjęciach. Całość zrobiona z modeliny i masy modelarskiej za dychę, wyrzeźbiona nożykiem do tapet, więc metodą naprawdę dla opornych i niekoniecznie profesjonalistów (chyba za długo już mieszkam w Poznaniu i we wszystkim tnę koszta).

Taki bednarz, gdy chciał zrobić beczkę, miał dość prosty schemat pracy: brał obejmy, wkładał do nich przygotowane już i uformowane deseczki tak, by szczelnie do siebie przylegały, później całość uszczelniał i nakładał przykrywkę. Gotową beczkę wystarczyło wypełnić zawartością. Aby model beczki wyrzeźbić wystarczy zrobić dokładnie to samo, tylko w odwrotnej kolejności.

Po kolei: najpierw zacząłem od zawartości. Na zdjęciach macie szansę przy podstawkach zobaczyć gdzieniegdzie czerwone plamki: to modelina. Nie lubię tracić za dużo masy, która i tak za długo schnie, zrobiłem więc dziewięć odpowiedniej wielkości modelinowych walców, które miały posłużyć za rdzeń przyszłych beczek. Wystarczyło je zagotować i osuszyć, by zacząć pracę.

Na początek jeden z końców walca pokryłem „plackiem” masy, na którym nożykiem zaznaczyłem zarówno linie oddzielające deski, jak i linie słojów. Wystarczyło poczekać aż zaschnie (a w międzyczasie pójść spać), by w następnej kolejności zająć się samymi deskami.

Tym razem placek masy musiał być większy, by okleić cały obwód przyszłych beczek. Gotowy walec wystarczyło chwycić między palce, po czym nałożyć masę, pozbyć się jej nadmiaru, zawęzić przy krawędziach, wyrównać powierzchnię i zaznaczyć krawędzi desek. Tutaj postanowiłem poczekać ze słojami, aż masa troszkę zastygnie, i dobrze zrobiłem: gdy już się mniej kleiła, poszło o wiele szybciej i czyściej.

Gdy całość znów zaschła (a nadszedł wieczór i poranek – dzień trzeci) przyszło zabrać się za obejmy. Niby takie nic, a sprawiło najwięcej kłopotu. Najpierw ulepić wąski wężyk, który się nie urwie, później nałożyć go na obwód beczki (jedna obejma na jedną beczkę na raz, pozwoliła mi nie dostać świra), poprzycinać nadmiar masy, wyrównać i dodać „nity”. Ot cała filozofia.

Z zasychaniem, łażeniem do pracy, zapominaniem o tym że robię beczki, oraz tworzeniem w międzyczasie innych ulepków, całość zajęła mi jakieś cztery dni (po 15-20 minut dziennie). Zakup na allegro wyszedłby szybciej, ale przynajmniej mam swoje i mogę pochwalić się fotkami. Teraz wystarczy poczekać na przebudzenie boga-imperatora, to może uda mi się do nich zrobić formy i ustawić w każdym kąciku stołu.

Reszta ulepków już gotowa, ale nie mam pojęcia kiedy uda mi się opublikować ich słitfocie. Może i lepiej?
Miłego lepienia!

Poradniki modelarskie , ,

Strona główna » Figurki » Poradniki modelarskie » Rzeźbienie beczek (pseudo- tutorial)

Komentowanie wpisów zostało wyłączone z powodów praktycznych.
Jeśli chcesz pogadać na temat tego lub innych wpisów, albo zwyczajnie nawiązać z nami kontakt,
odwiedź naszą stronę na Facebooku.

Makiety do bitewniaków