Chłopiec i jego pies – recenzja filmu

28 listopada 2012 dodał Karol

Tym razem coś dla fanów staroci i post-apo w jednym. Wprawdzie po opadnięciu żelaznej kurtyny i zakończeniu zimnej wojny ludzie bardziej boją się ataku zombie, niż atomowej zagłady, wciąż są jednak ludzie którym produkcja ta może przypaść do gustu.

Na początku jedna uwaga: przed obejrzeniem filmu nie szukajcie w necie jego opisów, bo trafiłem tylko na jeden nie zdradzający naprawdę fajnego i zaskakującego zakończenia. Na szczęście tutaj postaram się Wam tego oszczędzić.

O co chodzi w filmie? A no o to, że po prawie trzydziestoletniej trzeciej wojnie światowej, ludzkość nie do końca się ogarnęła i postanowiła wywołać kolejną, czwartą. Ta trwała jakieś pięć dni: dokładnie tyle, żeby wszystkie głowice nuklearne zdążyły opuścić swoje silosy. Ni z gruchy, ni z pietruchy, ludzkość w ciągu niecałego tygodnia rozwiązała problem przeludnienia i nadmiernego rozrostu miast.

Teraz jest rok 2024, a po pustyniach pokrywających większość świata biegają sobie zbrojne „gitpaki” – bandy wyrostków, które nie myślą o niczym innym niż popcorn, czarno-białe pornosy, gwałcenie znalezionych, nielicznych niewiast, czy wyszukiwanie puszek z żywnością zagrzebanych pod piachem. Vic (grany przez młodego Dona Johnsona) biega sobie po niej samotnie, za towarzysza mając jedynie wiernego psa. Ten nie tylko dotrzymuje mu towarzystwa, ale także telepatycznie uczy historii i wywąchuje laski w okolicy, co młodzik niewątpliwie postrzega jako największą umiejętność.

Nie mam zamiaru zdradzać dalszej fabuły, bo po co? Są dzikie bandy ocalałych, są popromienni „krzykacze”, których na szczęście nie widać, są podziemne bunkry z kwitnącymi w nich sielskimi społecznościami przypominającymi purytańskich osadników, są nawet legendy o ocalałych okolicach, w których jest i żarcie, i laski, i nawet jakieś struktury organizacyjne. Jeśli do tej pory nie wiedzieliście skąd czerpali pomysły twórcy Fallout’a, to właśnie się dowiedzieliście.

Może akcja nie zasuwa jak koń wyścigowy, ale dla fanów gatunku pozycja obowiązkowa. Wszystkie te wizje funkcjonowania różnych społeczeństw, walka o zaspokajanie podstawowych potrzeb, nawet pylista nuda ziejąca z pustynnej codzienności, są zwyczajnie warte obejrzenia. Na dodatek wszystko okraszone sporą dawką czarnego humoru. A samo zakończenie? Normalnie czysty i najsłodszy miód!

Twierdzisz że kochasz klimaty Fallout’a, Neuroshimy i post-apo w ogóle, to znak że film ten znać musisz. I tyle! A jeśli za nimi nie przepadasz, to cóż… może sięgnij po coś innego?

produkcja: USA (1975)
reżyseria: L.Q. Jones
scenariusz: L.Q. Jones, Wayne Cruseturner
czas: 91 minut
Na podstawie opowiadania „Chłopiec i jego pies” Harlana Ellisona

Filmy ,

Strona główna » Filmy » Chłopiec i jego pies – recenzja filmu

Komentowanie wpisów zostało wyłączone z powodów praktycznych.
Jeśli chcesz pogadać na temat tego lub innych wpisów, albo zwyczajnie nawiązać z nami kontakt,
odwiedź naszą stronę na Facebooku.

Makiety do bitewniaków