Archiwum z dnia: 1 października 2012

„Tarot: Wiedźma Czarnej Róży” – recenzja (cz.6 – „Makabryczne intencje”)

1 października 2012

Zacznijmy od tytułu, który przetłumaczyłem dosłownie: „Ghoulish intentions” chyba każdy zrozumie na tyle, żeby wiedzieć z jakim „makabrycznym” złem przyjdzie się zmierzyć głównej bohaterce w tej zahaczającej już o 2001 rok odsłonie. O dziwo jednak nie ghoule będą tu głównym wątkiem…

Autorzy zeszytów najwyraźniej wreszcie sprecyzowali swoje marzenia, idee i dążenia w kwestii tematyki komiksu. Rysownicy coraz mniej ukrywają nagość niektórych scen, a i przy okazji coraz mocniej zaczynają ocierać się o konwencję gotycko- sadomasochistyczną (?). Oczywiście ciężko się tego doczepić, w końcu wiedźmy to przecież feministki pierwszej wody, a seksualność to najmniejsze tabu jakie może przyjść im do głów, jednak coś czuję że tęczowa rewolucja niekoniecznie byłaby dumna z takiego sposobu przedstawiania ich idei wolności. Ale do rzeczy!

Szósta część komiksu przedstawia nam pewien epizod z przeszłości Tarot, która zwyczajnie w świecie wdała się w romans z inną kobietą. I to kotem. Żeby było jeszcze zabawniej, owa kotka (o imieniu Boo) miała już swoją dziewczynę (o imieniu Dust), będącą zafascynowaną tematyką pająków wampirzycą. Moim zdaniem lepiej tego zaplanować się nie dało: trójkąt o tematyce lesbijsko- zoofilsko- nekrofilskiej to przecież to co tygryski lubią najbardziej. I właśnie te wspomnienia są podstawą do zorganizowania porządnej, cmentarnej naparzanki na środku nekropolii (biedny Jon, nie wiedział w co się pakuje), która okazuje się jedną z konsekwencji szaleństw Raven w Halloween.
(więcej…)

Makiety do bitewniaków