„Tarot: Wiedźma Czarnej Róży” – recenzja (cz.2 – „Wojna Wiedźm” p.2)

21 września 2012 dodał Karol

Po niebezpiecznym starciu z pierwszej części nasz Jon niedomaga, zostaje więc zabrany do siedziby Tarot, by tam zostać poddanym intensywnej opiece medycznej. Wnioskując po wyglądzie mieszkańców owego przybytku nasz bohater może jedynie żałować, że pozostawał przez ten czas nieprzytomny…

Tym razem komiks przenosi nas w świat zamieszkany przez wiedźmy, aby wyjaśnić czytelnikowi (oglądaczowi?) o co w tym wszystkim naprawdę chodzi. Dowiemy się na przykład co wiedźmy rzeczywiście robią, a czego nie. Poznamy również wspólną historię sióstr, dowiemy się co takiego pchnęło Raven w szpony nekromancji, zostaniemy przedstawieni ich mamusi, a przede wszystkim: przyjrzymy się niesamowitej ilości dekoltów zarówno głównych bohaterek, jak i cudownych pomników czy posążków w całej hacjendzie! (Jeśli będę kiedyś miał wpływ na urządzanie mieszkania, to zrobię je dokładnie w takim stylu!)

Ale gdy tylko wróżki i latające koty znikną z naszego pola widzenia przyjdzie nam również poznać historię cmentarnego strażnika. Dowiemy się skąd jego tendencja do rozmawiania z duchami zmarłych, będziemy mieli szansę poznania jego cynicznej ex-dziewuszki oraz… uwaga, uwaga! Wreszcie dowiemy się co kombinuje Raven Hex!

Jeśli jeszcze się zastanawiacie czy sięgnąć po to wspaniałe dzieło sztuki komiksowej, to mam nadzieję, że przekona Was pająk- tatuażysta!

Jeśli Was nie przekonał, to wracajcie sobie do komiksów z przypakowanymi kolesiami w getrach czy innych sukienkach. W tym takowych nie znajdziecie, bo zabrakłoby miejsca dla duchów! Skrzydlate wróżki są na tyle małe że i tak by się zmieściły.
Poza tym na co komu superherosi, gdy wiedźmy niemal cały czas chodzą w negliżu? ;)
No i znów nie obyło się bez emotek…

„Tarot: Witch of the Black Rose” #2

“Witch War” chapter 2. May 2000
Creator: Jim Balent
Colorist: Holly Golightly

Komiks , ,

Strona główna » Komiks » „Tarot: Wiedźma Czarnej Róży” – recenzja (cz.2 – „Wojna Wiedźm” p.2)

Komentowanie wpisów zostało wyłączone z powodów praktycznych.
Jeśli chcesz pogadać na temat tego lub innych wpisów, albo zwyczajnie nawiązać z nami kontakt,
odwiedź naszą stronę na Facebooku.

Makiety do bitewniaków