Archiwum z miesiąca: Lipiec 2012

Robert Earl „Pradawna Krew” – recenzja książki

31 lipca 2012

Z czytaniem książek z uniwersum Warhammer’a jest trochę jak z jazdą kolejką górską. Raz jest się wyżej, raz niżej, a czasem na niezłym poziomie ale bez emocji. Jak pewnie sami zauważyliście po wcześniejszych recenzjach bywa naprawdę różnie. Zgodnie z poradą Rafaela zmieniłem więc klimat najdrastyczniej jak się dało i kolejna książkę (oceniając po okładce) wybrałem tak, by jak najdalej trzymała się od poprzednich. Trafiło na opowieść o Strzyganach.

Wbrew okładce sugerującej nam hordy potworów przebijających się przez tabory wojaków (naprawdę chciałem się odmóżdżyć), w książce trafiamy na lekką, sympatyczną i nieźle zbudowaną opowieść. Ale zacznijmy od początku!

„Pradawna krew” opowiada o czasach trzech cesarzy, czyli cofa nas w historii Imperium o co najmniej 500 lat. Rozdarcie wewnętrzne krainy zmusza władców prowincji do zawierania między sobą najdziwniejszych sojuszy. Jednym z nich jest sojusz księcia Averlanda z księciem Stirlandem. Niestety każdy sojusz kosztuje, a koszt tej umowy elektorskiej wydaje się dość dziwny: Averland domaga się od Stirlanda rozwiązania kwestii Strzygan, do których ten pierwszy odczuwa niemal absurdalną nienawiść.
(więcej…)

„Inwazja!” – recenzja antologii opowiadań z Czarnej Biblioteki

29 lipca 2012

Ponoć we Francji sprzed rewolucji, zalecano młodym szlachcicom, aby zawsze mieli przy sobie przynajmniej jeden, mały tomik drukowanej ówcześnie poezji. Po pierwsze, dzięki niemu można było zrobić oszałamiające wrażenie na kobiecie, której zaczynało cytować się wiersze. Po drugie, w momencie nagłej potrzeby można było po nie sięgnąć, aby bez nadmiernej straty podetrzeć się i zadbać o higienę. Dlaczego wspominam o tym w przypadku tej recenzji? Bo na „Inwazję” raczej żadna laska nie poleci…

„Inwazja!” (z wykrzyknikiem, żeby było z większym jajem), to antologia opowiadań ze świata Warhammer’a, której najmocniejszym elementem jest okładka, będąca po prostu wyciętym kawałkiem okładki „Roty”. To co nas czeka w jej wnętrzu nie jest już takie poukładane, a tym bardziej związane z obrazkiem. Aby jednak zachować odrobinę przyzwoitości i zasad sztuki obsmarowywania, zacznijmy od początku…

(więcej…)

Graham McNeill „Ambasador” – minirecenzja

27 lipca 2012

Tak jak groziłem Wam wcześniej: przeczytałem i postanowiłem podzielić się wrażeniami. A te są jak zwykle: mieszane. Tak pozytywnie nastawiony po lekturze „Roty”, poświęciłem „Ambasadorowi” trzy wieczory, które miałem poświęcić zadbaniu o motor. Z początku nawet byłem z tego powodu zadowolony, ale teraz, świeżo po zamknięciu książki, czuję że kolejne czytać będę dopiero gdy porządnie zadbam o sprzęt.

Czemu tak ostro? Chyba w zemście za zawiedzione nadzieje. „Ambasador” zaczyna się krótkim opisem przygotowań do bitwy o Zęby Ursuna – z jakiegoś powodu ważnego dla Carycy Kisleva punktu strategicznego. Dowodzący siłami sojuszników generał Kaspar von Velten zastanawia się czy w ogóle uda im się przeżyć bitwę, po czym rozpoczyna się opis wydarzeń mających miejsce pół roku wcześniej.
(więcej…)

Dan Abnett „Rota” – najmitowa minirecenzja

25 lipca 2012

W małej przerwie między szaleństwem praca/karty/rodzina/szkoła/inne banialuki (niepotrzebne skreślić), udało mi się wreszcie odetchnąć nad książką. Traf chciał, że dość spore zasoby Czarnej Biblioteki za bezcen wpadły mi w ręce, postanowiłem się więc do niej przekonać, a nie tylko ubarwiać nią półkę.

Do tej pory miałem do czynienia z dwoma „dziełami” spod tego sztandaru, jakoś więc nie spodziewałem się fajerwerków sięgając po „Rotę”. Fakt, kręciło mnie czytanie o kislevitach, bo miałem w ich kwestii spory niedobór, ale pierwsze strony książki zupełnie nie zapowiadały ich pojawienia się, nie mówiąc już o rozwijaniu wątku. Mało brakowało, a książkę odłożyłbym jako kolejną nędzną próbę rozrysowania „przekonujących inaczej” bohaterów Starego Świata, zacząłem się bowiem bać, że całość poświęcona będzie oddziałowi rajtarów pod biało-czerwonym sztandarem, z całą tą imperialną świętojebliwością ustępującą tylko dziełom o Kosmicznych Marines.

Po zakończeniu lektury cieszę się, że tego nie zrobiłem.
(więcej…)

„Czarnoksiężnik z krainy Oz” od Disneya

21 lipca 2012

Wszystkich fanów odgrzewanych kotletów z Hollywoodu na pewno ucieszy fakt, że na marzec przyszłego roku planowana jest premiera filmu przedstawiającego historię Oz… z punktu widzenia czarnoksiężnika i przed przybyciem Dorotki.

Może być sympatycznie. Tylko trzeba trochę poczekać.

Motocykl Anielskiego Rycerza

20 lipca 2012

Zanim wreszcie uda mi się wypocić jakiś unikalny kontent mimo sezonu ogórkowego i braku motywacji, przedstawiam Wam kolejną motocyklową propozycję Ścibora. Motorek ów, to całkiem spore bydle (podstawka ma 4 cale długości) i kosztuje 23 Euro, ale muszę przyznać że ma klimacik.
Jeśli ktoś chciałby sprawić mi takowy, to chętnie przymocuję go w jakimś strategicznym punkcie własnej maszyny (pod warunkiem, że nie będzie od żony ;) ).
Patrzcie i cieszcie oczęta:

Nowa chatka z Tabletop World

18 lipca 2012

Model jak zwykle duży, żywiczny i bardzo szczegółowy. Wklejany przeze mnie już chyba głównie z sentymentu, ale nadal śliczny…

Kolejny fanowski filmik z uniwersum Wh40k

12 lipca 2012

Tym razem to tylko jaja, które fani Lorda Inkwizytora z Newgrounds postanowili sobie zrobić na okazję coraz większego zaawansowania prac nad nim. „The Trials of Draigo” to film oparty o historię jednego z bohaterów Szarych Rycerzy. Są demony, przemoc, cycki i nadmierny patos. Jeśli lubicie flashowe animacje i tego typu poczucie humoru, to wystarczy kliknąć na obrazek:

Motocykle od Ścibora

11 lipca 2012

Wszystkich fanów Wh40k może zainteresować ta maszynka wraz z kierowcą, a muszę przyznać, że i mój wzrok również przyciągnęła. Niby nie ma strasznie wiele szczegółów, ale podobno baki w motocyklach są właśnie od tego, by robić na nich freehand`y ;)

Nowe modele z Kromlech

5 lipca 2012

Dla każdego kto kojarzył tą firmę głównie z bitsów alternatywnych – wiele się nie zmieniło ;)
Za to spokojnie załapać się można na kolejne modele tej firmy, które chociaż wciąż trzymają głównie klimat około-warhammerowy, wnoszą do niego naprawdę kawał (uwaga! oksymoron!) oldskulowej świeżości.

Oto Ork-Komisarz i (dzieci! nie patrzcie!) klimatyczna Sekhara – półnaga kobieta-demon!

Następna strona »
Makiety do bitewniaków