Malujemy, malujemy!

13 grudnia 2011 dodał Adasko

Wpis będzie typowym copy’n'paste z mojego prywatnego bloga figurkowego, ale z racji że nikt i tak go nie czyta nie jest to wielka strata. ;) Chciałbym zaprezentować kilka moich ostatnich kolorowańców, głównie ludki z Reapera (uwielbiam większość modeli tej firmy), ale znajdzie się też kilka „standardów” GW.


„Townsfolk”, Reaper.
3 mieszczuchów i worki z czymś. Pan „Zabójca z kuszą” średnio pasuje mi do tego zestawu. Bardzo przyjemne w malowaniu i składaniu (jedyny element przyklejany to kusza) modele. Rzeźba jest „prosta, ale nie prostacka”. Modele nie są przeładowane zbędnymi detalami których i tak nie widać, a które zżerają potężne ilości malowaniogodzin. No i worki – „pierdołka”, ale myślę że wszyscy gracze w mordheim/warheim ucieszyliby się z czegoś takiego dodawanego do zestawu. Figurka na środku (dumnie stojący drągal z pałką na ramieniu) jest moim Ideałem Figurki jednocześnie bezkonkurencyjnie wygrywając konkurs na: „Adasko Mini of the Year Award 2011″.


Bohaterowie z Reapera: Halfing i „Bounty Hunter”.
Klasyczne modele z Reapera, klasycznie utrzymane w stylistyce bardziej D’n'D’kowej niż Warhammerowej. Niziołek jest bardzo przyjemnym w malowaniu modelem, jedyny minus (jak dla mnie) to typowa „wernerowa” twarz – kto malował cokolwiek rzeźby Wernera Klocke ten wie, o czym mówię. Łowca nagród – nigdy nie podobała mi się ta figurka (bogato rzeźbiony nakolannik i kusza – a pfe! Podobnie miecz, bardziej pasujący do jakiegoś elfa lub równie spedalonego księcia niż takiego zabijaki) i pomalowanie jej własnoręcznie nie zmieniło tego poglądu w żadnym stopniu.
Wiem, metaliki obsysają.


Night Goblins, GW
Co tu dużo pisać – doskonale znane wszystkim, wesołe, charakterne i naćpane Nocne Gobliny z GW’owskiego Głównego Systemu Fantasy. Nigdy nie podobał mi się standardowy schemat (szaro-czarne szmatki) w jakim prezentuje ich GW i na jaki najczęściej malują ich gracze), w związku z czym postanowiłem nadać im bardziej naturalno-ciepłe barwy szmatek, co moim zdaniem wyszło im na dobre.

A tak prezentują się wszyscy razem – do grupowej fotki załapał się jeszcze nie warty wspominania milicjant. Klasyczny do bólu:


(kliknij aby powiększyć)

Każdy kolejny pomalowany przeze mnie model nie mający na sobie Power Armora utwierdza mnie w przekonaniu, że malowanie TYLKO wszelkiej maści marines powinno zalecać się ramach terapii leczenia uzależnień od gier bitewnych. Mi na przykład bardzo szybko by przeszło.

To by było na tyle. Chciałbym jednocześnie przeprosić za swój brak tutejszej aktywności wpisowej,  ale poziom współpracy między silnikiem na jakim pracuje ten blog a używaną przeze mnie Operą powoduje, że umieszczenie tutaj czegokolwiek wymaga naprawdę dużo czasu i cierpliwości. I tak wiem że Karol jak tylko to zobaczy to zaraz wyedytuje mi pół wpisu – i słusznie. ;)

Pozdrowienia, klątwy i buziaczki.

Adasko

Galerie ,

Strona główna » Figurki » Galerie » Malujemy, malujemy!

Komentowanie wpisów zostało wyłączone z powodów praktycznych.
Jeśli chcesz pogadać na temat tego lub innych wpisów, albo zwyczajnie nawiązać z nami kontakt,
odwiedź naszą stronę na Facebooku.

Makiety do bitewniaków