Grimm Fairy Tales cz.5 „Śpiąca Królewna”
Brett jest zakochany w Haley, najgorętszej lasce w szkole, więc gdy prosi go ona o ryzykowną przysługę, zgadza się bez namysłu. Jego decyzja sprowadza pewnego tajemniczego osobnika, który wprowadza go w świat Grimm Fairy Tales.
Piękna lecz narcystyczna księżniczka staje się ofiarą strasznej klątwy. Przystojny sługa wkrótce zdaje sobie sprawę, że może mieć szansę złamać zaklęcie i ożenić się z dziewczyną swych marzeń ale szybko odkrywa, że lepiej nie budzić licha.
Wiecie jak to jest wśród licealistów, gdy młody chłopak upatrzy sobie śliczną laskę, a później robi wszystko by się jej przypodobać? Nie? No nie wierzę… co z tego że nie byłeś w liceum? To tylko taki tekst! Nadal nie wiesz? Uhhh… To weź do łapki ten komiks i przeczytaj… albo obejrzyj obrazki… w każdym razie ta część będzie właśnie o tym, więc masz szansę się dowiedzieć… (dobrze, że mi za to nie płacą, bo czułbym silną potrzebę żeby się zwolnić).
No więc mamy Bretta, który podkochuje się w Haley. No i wszystko wskazuje na to, że nie ma u niej szans. Za to ona doskonale wie, że o cokolwiek młodego poprosi, to on to zrobi. Da jej własne odpowiedzi na klasówce, stanie na rzęsach itp. Wyobraźcie sobie minę Bretta, gdy usłyszy od młodej, że ta zaprasza go z kumplem na imprezę, ale potrzebują kogoś z samochodem, żeby „coś” im przywiózł. Dostaje więc kopertę z kasą, adresem i informacją „na ucho”, że rodziców panny nie będzie w domu. Co Ty byś zrobił? Kumpel Bretta stwierdził, że nie miesza się w podejrzane sprawy, a on sam wsiadł w auto i…
… trafił do podejrzanej dzielnicy po odbiór „przesyłki” (jak się jeszcze nie domyśliłeś, że laski wysłały kolesia po dragi, to możesz przestać czytać). Gdy dojeżdża na miejsce, obok jego auta przechodzi urodziwa brunetka, której przy wsiadaniu do samochodu z wypchanej papierami po brzegi torebki, wypada książka. Brett książkę podnosi, ale laska zdążyła już odjechać. Skoro zostało mu jeszcze 20 minut, postanowił posiedzieć w aucie i poczytać.
Dawno, dawno temu, żyła sobie piękna księżniczka czekająca na swe szesnaste urodziny i związaną z nimi imprezkę (coś jak u nas osiemnastki, tylko dla księżniczek). Tuż przed nią jednak, Król Tatuś postanowił opowiedzieć jej trzymaną w tajemnicy historyjkę dotyczącą księżniczkowych urodzin. Otóż swego czasu, w związku z narodzinami księżniczki zorganizowano wielką ucztę, na którą zaproszono dwanaście mądrych i potężnych kobiet. Wszystkie przepowiadały nowo narodzonej szczęście i dostatek królestwa, oraz składały swoje błogosławieństwa. Niestety ktoś w przypływie nadmiernej troski nie zaprosił tej mrocznej, choć wciąż najpotężniejszej wiedźmy. Ofelia, bo tak miała na imię, i tak na imprezę przyszła, i w ramach przypomnienia że istnieje także dała księżniczce swój prezent: w dniu szesnastych urodzin młoda skaleczy się w palec, po czym zaśnie głębokim snem na 100 lat, póki nie znajdzie się ten, który pocałunkiem prawdziwej miłości zdoła ją przebudzić… Bla, bla, bla.
Aha! Byłbym zapomniał! Ten którego serce nie będzie przepełnione prawdziwą miłością do księżniczki, zostanie zwyczajnie zgubiony.
Sofia, bo tak miała na imię księżniczka, wyśmiała tatuśka za głupie przesądy i rozpoczęła się zabawa. Na tej zabawie poznajemy Tristana: królewskiego sługę na zabój w niej zakochanego. Bez najmniejszych obiekcji zgadza się on na organizację dalszych części zabawy. W międzyczasie księżniczka dostaje różę od jakiejś starowinki i resztę już znacie.
Tutaj zaczyna się hardcore, tak często prezentowany przez Zenoscope. Bardzo szybko zjawia się książę gotowy do pocałowania księżniczki… jednak gdy umiera w męczarniach chwilę potem, nikt nie jest w stanie nawet kiwnąć palcem by go uratować. Król jednak jest zdesperowany i decyduje, że każdy facet w królestwie gotów zaryzykować życie dla miłości do księżniczki, ma prawo spróbować pocałunku. O wszystkim dowiaduje się Tristan… Ciąg dalszy poznajcie sami, bo uważam, że warto.
Jakie wartości tym razem pozna nastoletni czytelnik? Ciężko powiedzieć. Na pewno zmusi się do zastanowienia nad istotą poświęcenia tych już posiadanych, dla kogoś, kto niekoniecznie musi być tego wart. Czy marzenia, które nas tak wiele kosztują, są zawsze warte ryzyka, które ponosimy tylko my? Czy na tym może polegać istota miłości i reszty związków międzyludzkich? Rysunkowy Brett znalazł swoją odpowiedź. Niejeden nastolatek pewnie też.
Jeśli Wam również się uda, to mam tylko jedną prośbę: nie mówcie o tym mojej żonie!
„Grimm Fairy Tales” Issue 5. „Sleeping Beauty”
Autor: Ralph Tedesco & Joe Tyler
Szkice: John Toledo
Tuszowanie: Marc Deering
Kolorowanie: Transparency Digital
Projekt: David Seidman
Napisy: Artmonkeys
Projekt okładki: Al Rio
Następną część poznacie tylko i wyłącznie pod warunkiem, że uda mi się odkryć, czy ta bajka ma jakiś polski tytuł



