Smoczy Gniew w Warszawie

17 października 2016 dodał Karol

W ten weekend, w Warszawie, odbyła się trzecia odsłona turnieju Umbra Turris „Smoczy Gniew”. Z ramienia Baltazar Games zdarzyło mi się po raz kolejny być jego sponsorem, chociaż jak to zwykle bywa z moim szczęściem- mata przeznaczona na turniej dotarła gdzie trzeba, tylko na samym turnieju nie dała rady się pojawić z przyczyn określanych jako „poczucie humoru bogów Chaosu”. Mam nadzieję jednak, że społeczność UT w Warszawie będzie z niej korzystać i kiedyś jeszcze będę mógł wyrywać laski na teksty typu „Ej, pacz! To ja to robił, bejbe!” ;)
Na szczęście kartonowe domki są nadal na propsie i prezentowały się całkiem nieźle. Całość odbyła się w „Gentelman’s Club”, a gdzie odbędzie się kolejna edycja? Szukajcie wieści na fejsikowej grupie Umbry.

FetOrki – O co kaman?

13 października 2016 dodał Karol

Dla plemienia Smrodliwców nastały znów ciekawe czasy. Poprzedni wódz Ryjogrzmot, choć niepokonany w walce, zjadł zepsute prosię i opił się skwaśniałym piwskiem, po czym zszedł z tego padołu efektownie eksplodując. Na szczęście dla plemienia wydarzenia takie to chleb powszedni. Kto żyw, a nie leży jeszcze w Namiocie Rzeźnika, szczęśliwy jest, że znów może wziąć udział w życiu politycznym swojej społeczności. Bo cóż może być fajniejszego, niż wybicie paru zębów pod przykrywką plemiennej demokracji?!

Jeszcze w 2012 roku, który z obecnej perspektywy wydaje się prehistorią i okresem starszym niż stegozaury hasające sobie po polach paproci, wpadłem na pomysł zrobienia karcianki o orkach. Miało być sympatycznie, zdradliwie i prosto, a źródłem pomysłu było głównie to, że właśnie zakupiłem garść orczych obiektów do renderowania. O ile jednak pomysł wydawał się całkiem sympatyczny, o tyle możliwości technologiczne nie pozwoliły na jego realizację. Czas się jednak zmienił. Przyszedł koniec świata, potem następny, a jeszcze później następny, po czym gdzieś na dnie szuflady (no dobra, kto teraz chowa takie rzeczy w szufladach? W zapomnianych zakamarkach twardego dysku!) odnalazłem praktycznie gotowe karty, którym wystarczyło poprawić zasady. Niewiele myśląc wysłałem je do drukarni i tak ciut ponad rok temu miałem w ręku pierwszy prototyp „gry o orkach”. (Dalej…)

Dreadfleet #2 – Wrakowisko

10 października 2016 dodał Karol

Wyspy widzieliście. Zdjęcia robione odkurzaczem, to i nic na nich nie było. Na szczęście nie tylko wyspy tworzą teren Cmentarzyska Galeonów. Oto przed Wami słitaśne focie wrakowisk, które pomalowałem razem z nimi. Niestety jakoś nie mogłem się przekonać do kościanych odcieni sugerowanych przez podręcznik, więc wyszło jak wyszło i bliżej im do świeżutkich statków zalegających na mieliznach niż archiwalnych szczątków wielgaśnych okrętów.


(Dalej…)

Dreadfleet #1 – Wyspy Cmentarzyska

4 października 2016 dodał Karol

Nadszedł ten czas. Chciałem zacząć pisać to wcześniej, żeby samo skrobanie na bloga motywowało mnie do dalszej pracy, ale doszedłem do wniosku, że nie ma się co oszukiwać- co najwyżej poświęcę na pisanie czas przeznaczony na malowanie i skończy się jak zawsze. Teraz jednak, gdy do pomalowania zostało mi już tylko 1,5 okrętu flagowego i znaczniki, mogę oficjalnie podzielić się zdjęciami, wrażeniami z pracy i otoczką jednego z ostatnich systemów warhammerowych przed zabiciem tego świata: oto Dreadfleet!

(Dalej…)

Wypluwki #3 – Czekając na wenę

15 czerwca 2016 dodał Karol


Fragment „Pychy” Pietera van der Heydela

Jest połowa czerwca. Mój ostatni wpis na Najmicie pochodzi z 2 lutego i opisuje Frostgrave do połowy. Podręczniki do systemu leżą na półce i się kurzą, a prosty i naprawdę fajny system nie doczekał się wielkiej kampanii z powodu braku rozkładu normalnego w rzutach k20. Nie żebym miał coś przeciwko k20, ale po tym jak w którymś momencie przeczytałem wypociny typu „balans w rzutach gwarantuje to, że naprawdę kiepskie wyniki mają taką samą szansę powodzenia jak te naprawdę fajne”, to aż mi krzywa Gaussa opadła.

To nie jest tak, że nic w tym czasie nie robiłem. Fakt, malowanie figurek ograniczyło się do Kosmicznych Wilków kolegi, a makiety kartonowe z braku weny poszły w kąt, była jednak masa innych rzeczy, którymi warto było się zająć- przyszła wiosna, masa klubowych planszówek czekała na rozegranie, koledzy uparli się na regularność sesji RPG, strzelanki nagle wyrosły jak grzyby po deszczu, wraz ze słońcem wrócił motor. Wybaczcie, ale wena musiała poczekać ;)

Czy jednak na pewno? No właśnie nie. Te cztery miesiące naprawdę kreatywnie obrodziły, na dodatek na tyle, że nie miałem w ogóle czasu na to, by o tym napisać. W dodatku robione przy tym zdjęcia w tak małym stopniu oddawały ideę, że nie było sensu ich gdziekolwiek publikować, zwłaszcza tutaj. Jednak jeśli to czytacie, wniosek może być tylko jeden – właśnie o tym piszę. O czym? O wszystkim, o czym jeszcze pamiętam!
(Dalej…)

Frostgrave cz.3 – zasady kampanii

1 lutego 2016 dodał Karol


Ja tworzy się bandę już wiecie. Jak się gra też. Tak naprawdę gdyby dać Wam gotowe rozpiski, bylibyście w stanie rozegrać swoją pierwszą grę (Żartowałem, nie znacie jeszcze czarów ;) ). Teraz tak łatwo nie będzie, bo zostaje mi rozpalić Waszą wyobraźnię streszczając zasady kampanii. Czemu tak? Bo będziecie wiedzieć jak, ale i tak nie poznacie kluczowych tabelek. I dobrze! W tym celu poszukajcie kogoś z podręcznikiem lub sprawcie sobie własny. Z wiedzą którą już macie uczyć od podstaw nie będzie Was trzeba, a w zabawę się wkręcicie. Mimo to ruszamy z rozdziałem 3. – KAMPANIĄ! (Dalej…)

Frostgrave cz. 2 – zasady gry – Jak grać?

29 stycznia 2016 dodał Karol


W poprzednim odcinku w wielkim skrócie dowiedzieliście się czym jest Frostgrave i jak stworzyć bandę. Tym razem równie odtwórczo i mało kreatywnie, ale na tyle spójnie żeby kojarzyć jak to wygląda, spróbuję wyjaśnić Wam jak grać, czyli jak podręcznik próbuje opisać to co dzieje się na stole. Ruszamy ze streszczeniem drugiego rozdziału podręcznika! (Dalej…)

Frostgrave cz. 1 – opis i zasady tworzenia band

28 stycznia 2016 dodał Karol

Już myślałem, że mnie to nie spotka. Skirmishowy system z prostymi zasadami i dużą uniwersalnością, jednocześnie z rozbudowanym systemem kampanii i wymagający makietowo. Po tym jak Umbra Turris okazała się znacząco nie trafiać w moje gusta głównie polityką związaną z systemem, chłodny powiew Frostgrave okazał się naprawdę orzeźwiający. System Ospreya na nasz rynek wprowadził aktualnie Wargamer i tam należy poszukiwać do niego podręczników (choć przyznam szczerze, że gdyby nie udostępniono mi wcześniej jednego w wersji elektronicznej to bym się nie skusił).

Z czym to jeść, żeby nie wyszło z tego za dużo czytania? Fabularnie sprawa jest prosta: było sobie wielkie miasto magów, w którym jeden z nich trochę przeholował i ściągnął na miasto wieczną zmarzlinę, która zamieniła tętniącą życiem mieścinkę w lodowy grobowiec. O ile jednak z życiem stało się krucho, o tyle ze skarbami wcale nie. (Dalej…)

Dzikuny – Szeregowe orki

15 października 2015 dodał Karol

„- Chwytać te swoje kijaszki i biegiem na wroga!
- Ale Szefie! Czy my nie mieć stać w miejscu i czekać? Po to kijaszki i tarcze mieć mielim przeca!
- Srateg sie odnajdnoł! Jak ork sie zachowuj! Kto ostatni u wroga ten Pokurcz!”

Dwunastu panów stanowiących rdzeń plemienia, czyli szeregowe orki. Wśród nich oczywiście znajduje się jeszcze czterech wyjątkowych cwaniaków z lepszym sprzętem i chorągwią, i w ogóle, ale na nich będzie osobny wpis (tak jakby spóźnienie z tym to było mało). Idea opierała się o różnorodność sprzętową na wypadek rożnych potrzeb w Morgheim, no to i jest. Są włócznie i tarcze, są dwie bronie ręczne, są nawet włócznie i noże, choć nie bardzo wolno ponoć. No i niektórzy mają hełmy, inni nie, a to też ma przecież znaczenie. Malowanie szybkie, ale jakoś tak mało satysfakcjonujące. Malowanie regimentów to nie dla mnie, zwłaszcza że mam przy nim poczucie nie rozwijania jakiegokolwiek skilla, poza traceniem cierpliwości na poprawkach. Niestety fotki są jakie są, brak światła robi swoje. Na szczęście przywykliście, prawda?

Goblińskie żarłacze

3 października 2015 dodał Karol

„- Co to było?!
- Nie mam pojęcia, ale nie chcę tu być jak wrócą”

Squigi do bandy trafiły mi się w ilości sztuk dwóch i jedynie z jeźdźcami (może kiedyś się to zmieni). Jeden ubogi, bo tylko z drewnianym mieczykiem, drugi też gołodupiec. Jakoś w wizji bandy ciężko mi je gdziekolwiek dopasować, bo ani to do Orków, ani do Czerwonych kapturów. Ot są sobie i szaleją zjadając co podejdzie. Malowanie było szybkie i proste, więc na mój poziom skilla nawet przyjemne. Jednego szaleńca musiałem ustabilizować ogrzą główką, ale przynajmniej podstawka trochę zyskała. Ogólny efekt na zdjęciach słabo widoczny, ale o dziwo jestem zadowolony z dzieła. Może jak kiedyś dorosnę do mieszania farb to poprawie same squigi, ale na razie mi to nie grozi. Póki co muszą akceptować się takimi, jakimi są ;)

Następna strona »
Makiety do bitewniaków